Mona Lisa

WYGLĄD

Nic specjalnego, krzyczą jej oczy, gdy krytycznym wzrokiem lustruje odbicie swojej sylwetki. Dwie nogi, dwie ręce, korpus i głowa. Włosy koloru słomy; ni to długie, ni to krótkie, sięgające połowy długości szyi. Niżej drobna twarz ze ściągniętymi brwiami; asymetryczny nos i ciemno beżowe wargi, których kąciki drgają w niekontrolowanym odruchu. To uśmiech czy grymas obrzydzenia? Zęby są względnie proste, lekko tylko żółtawe. Każda z kończyn wygląda na wychudzoną; nawet mimo zarysu mięśni na gładkich łydkach. Anemiczne dłonie, zakończone długimi palcami nerwowo badają kość obojczyka. Kiedy przesuwa spojrzenie na drobny biust przez jej twarz przetacza się cierpki wyraz; znika jednak w ułamku sekundy, zanim sama zdoła zorientować się, co znaczył. Poniżej widnieje tatuaż, zgniły liść tuż pod lewą piersią. Pociera dłońmi kark - ignorując drobną bliznę - i w nagłym geście chowa w nie twarz. Kilka rzęs prześlizguje się między palcami i spada na podłogę. Nic specjalnego.

KOD NA NADGARSTKU

6168447215139

CHARAKTER

Pierwszy świadomy oddech brutalnie wyrwał ją ze snu. Był głęboki, świszczący i cholernie ciężki, jakby całe zmagazynowane w pomieszczeniu powietrze rozpaczliwie próbowało znaleźć schronienie w jej płucach. Ze wszystkich sił starała się uspokoić rzężący kaszel, wydobywający się z jej gardła. Nagłym spazmem zwinęła się w kłębek, zrzucając sterylnie białą pościel na sterylnie białą podłogę. Kaszlała długo; właściwie sama nie wie - minęły minuty, czy może godziny? W końcu przestała. Nie otwierając oczu wymacała pod głową poduszkę; i zacisnęła na niej palce tak mocno, aż opuszki zbielały od wysiłku.
Kiedy wyszła na korytarz, dokładnie trzy i pół godziny później, rumieńce już dawno zeszły z jej twarzy. Zimny prysznic zmył słodki zapach potu ze skóry; silikonowe ząbki grzebienia pozwoliły opanować burdel na głowie. Drzwi cicho zamknęły się za jej plecami. Szła spokojnym, miarowym krokiem; spojrzeniem lustrowała okolicę. W jej wzroku była jakaś pewność, jakiś rodzaj determinacji. Usta zaciśnięte w wąską linię i chmurne czoło nie dodawały jej twarzy grozy. Przywodziły na myśl raczej nauczycielską niezłomność - a może młodzieńczą butę? Zapytana o imię rzuciła głośno Mona. Mona Lisa, myślami błądząc gdzieś między momentem przebudzenia a trwającą chwilą.
Zrozumiała, że to wszystko tylko gra.

19 komentarzy:

  1. Witaj w Grze, Mona Lisa. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Hej, hej! Mona Lisa to bardzo ciekawy pseudonim, ale pasuje do niej - jest równie tajemnicza. Do tego wyraźnie zdeterminowana żeby przetrwać i wygrać grę. Podoba mi się :)
    Życzę powodzenia w wątkach i jeśli odnajdziesz mojego pana kompatybilnego z twoją Moną to zapraszam także na wątek!]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  3. [Na samym początku muszę, muszę, muszę powiedzieć, że szalenie podoba mi się sposób przedstawienia postaci. Nic specjalnego wygląda bardzo specjalnie. Życzymy ogromu radości z rozwiązywania zagadki i udziału w grze, witamy serdecznie i, oczywiście, zapraszamy do siebie.]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  4. [Uwielbiam takie negatywne przedstawianie postaci. Właściwie to... Może nie negatywne, ale takie... No wiesz. Nie umiem znaleźć słowa. W każdym razie strasznie mi się podoba.
    Cześć, baw się z nami dobrze i jak chcesz to wpadnij do nas, coś wymyślimy.]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  5. [Dzień dobry! Pani taka tajemnicza, jeszcze nie do końca wiem co o niej myśleć. Ale jeżeli masz chęć to zapraszam do siebie!]
    Lancelot

    OdpowiedzUsuń
  6. [Widzę, że się nudzisz, więc już śpieszę z odpowiedzią, że szalenie podoba mi się Twój pomysł i postaram się jutro zacząć. Kto wie? Może w toalecie w niezbyt ciekawych okolicznościach, jak to podczas szaleńczych młodzieńczych imprez bywało, nawiąże się przyjaźń? ;)]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  7. [Spoko, możemy grać w pokera o gumki lub inne przybory :D Od razu pogadamy i zobaczymy jak się nasze postacie polubią. Mogłabym zaproponować zaczęcie ale czas będę mieć chyba dopiero w poniedziałek. Jak chcesz mozesz coś wygrzmocić na początek, a jak nie to zacznę coś po weekendzie]
    Lancelot

    OdpowiedzUsuń
  8. [Szachy to mega dobry pomysł :D Uuuu mówisz, żeby lekko skomentować taktykę Mony? Cóż, jeśli nie przywali mu przy okazji możemy spróbować. Chcesz się spiknąć w jakimś konkretnym miejscu? :)]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej posiłek pachniał w bardzo specyficzny sposób. Ale chociaż pachniał. Przywodziło to na myśl nie tak dawne wspomnienie ostatniego posiłku. Nie bardzo rozumiała. Wszyscy dostawali coś, co prawdopodobnie miało jakieś znaczenie, mniej lub bardziej namacalne. A ona? Ona dostała posiłek. Była kiedyś anorektyczką? Może pracowała w kuchni? Nie potrafiła odpowiedzieć na te pytania. Czuła się sfrustrowana, bo wydawało się jej, że jako jedyna dostała coś, co nie znaczy absolutnie nic. Jednocześnie nie chciała w to wierzyć, a z drugiej strony zastanawiała się czy może przedmioty nie zostały dobrane zupełnie losowo. W końcu jaką mają pewność, że zbierane na swój temat informacje są prawdziwe?
    Zwykle spędzała nad napojem sporo czasu. Niektórzy wyraźnie wlewali go w siebie byle szybciej, ona przesiadywała w pokoju wspólnym, niczym przy drinku. Chadzała kiedyś do barów? Może pracowała w jednym? Rozejrzała się wokół. Teoretycznie każdy miał jakieś zajęcie, a jednocześnie wszyscy sprawiali wrażenie przeraźliwie znudzonych. Z dnia na dzień wydawało się jej, że widzi coraz więcej kontrastów. Jakby całe ich otoczenie było jednym, wielkim przeciwieństwem.
    Obok niej siedziała kobieta, która chyba od początku przykuła jej uwagę. Miała w sobie ten rodzaj nieustępliwości, który wprowadzał pewną harmonię. Nie należała do osób snujących paranoidalne domysły, nie podburzała innych. Erin miała wrażenie, że Mona Lisa samą swoją obecnością porządkuje myśli. Ciemnowłosa uniosła lekko kąciki ust w nikłym uśmiechu.
    Nagle, jakaś grupa postrzeleńców postanowiła wyważyć drzwi. Uderzali ramionami w stalową ścianę. Erin pokręciła lekko głową z dezaprobatą. I pewnie wróciłaby do posiłku, gdyby nagle ktoś nie krzyknął przerażony. Jakiś drobnej postury mężczyzna wziął rozpęd i tak przyłożył w drzwi, że odbił się i wylądował na regale pełnym książek, osuwając się na podłogę. Erin wstała i podeszła bliżej, kontrolując sytuację, ale wokół nieszczęśnika zebrało się już wystarczająco dużo osób. W pokoju zrobił się mały tłumik gapiów. Kobiecie ciężko było się dopchać z powrotem do stołu. Byłą przekonana, że usiadła na swoim krześle. Później miała się przekonać, że pomyliła napoje.

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  10. [Bardzo dobry pomysł. Kobiet bić nie wypada, ale zły dzień może się trafić każdemu i można to po prostu okazać. Tak jak u Erin, zostawiam i dla Ciebie mały smaczek w podpisie w ramach podziękowania :D]

    Pokój wspólny tego dnia pękał w szwach. Kilka nowych osób opuściło swoje pokoje i spędzało czas ze starszymi lokatorami, próbując zrozumieć co to za miejsce, co w nim robią oraz dlaczego nic nie pamiętają. Wokół próbował harmider. Po ostatnim włączeniu się ekranów, wiele osób było podekscytowanych, co zresztą (zbyt) głośno obwieszczali.
    Thor nie miał nastroju na rozszyfrowywanie wiadomości. Głowa bolała go tak mocno, że nawet polewanie jej lodowatą wodą nie przynosiło skutku. Co gorsza nie przypominał sobie, aby ostatnio się w nią uderzył, więc ból musiał wynikać najprawdopodobniej z paru nieprzespanych nocy.
    Wracając do swojego pokoju, poczuł na sobie czyjś świdrujący wzrok. To uczucie towarzyszyło mu tego dnia już wcześniej. Kiedy podnosił głowę zza książki, przyłapywał na przyglądaniu mu się szczupłą, młodą blondynkę. Dotychczas ignorował jej zachowanie i uważał je za przypadek, ale tym razem miał dość.
    Kiedy znowu złapał ją na gapieniu, postanowił do niej podejść. Zmarszczył brwi, a jego twarz przybrała gniewny wyraz.
    - O co ci chodzi? - spytał może trochę zbyt napastliwie, niż powinien, ale przecież i ona nie była bez winy. Jeżeli ją zaciekawił lub miała jakiś interes, mogła poprosić go o rozmowę, a nie taksować z odległości, milcząc.

    THOR

    OdpowiedzUsuń
  11. [Hej, hej!
    Poczułam się zaproszona i przyszłam :) Myślę, że Vance aż tak wrogo nie reaguje, gdy ktokolwiek ją zagaduje, chyba po prostu jest zawsze uprzejma, bez emocji i już. No i z chęcią coś napiszę!]

    - VANCE

    OdpowiedzUsuń
  12. [Na pewno skrywa wiele zagadek ;)]

    Mimo paskudnego nastroju na ten niewybredny żart Thor zareagował parsknięciem śmiechu, krótkiego i urwanego, przez który kilka osób odwróciło głowy w ich stronę. Mężczyzna nie zwrócił jednak uwagi na to, jak zachowało się otoczenie. Ich dosłownie wszystko umiało zainteresować. Nawet plotkami karmili się z niebywałym zachwytem i doniosłością, jak gdyby celebrując sam fakt jej istnienia. W końcu czy w każdej plotce nie kryje się ziarno prawdy?
    Cóż, być może i w rzekomym tatuażu na pośladku Thora było trochę prawdy, kto wie...
    - Bardzo nieładnie jest podglądać sąsiadów - odparł, starając się brzmieć poważnie, choć przyszło mu to z trudem. - Wybaczam, chociaż wszystkie macie strasznie słaby wzrok. Przecież to oczywiste, że tatuaż przedstawiał jednorożca - dodał, chcąc się trochę podroczyć z blondynką, skoro jednak okazała się całkiem sympatyczną osobą i nie wydawała się nic knuć na jego niekorzyść.

    THOR

    OdpowiedzUsuń
  13. [Hm... Może Vance przemogłaby się trochę, uznając, że nie może być aż takim odludkiem i dosiadłaby się, widząc, że Mona rozkłada jakąś planszówkę. Hm? Albo odwrotnie.]

    - VANCE

    OdpowiedzUsuń
  14. [Brunet? :P]

    - Mam nadzieję, że odkrywanie całej tej intrygi idzie Ci lepiej, niż podglądanie mężczyzn - odparł, marszcząc brwi, przez co przybrał wyraz twarzy imitujący złośliwość. Tak naprawdę bawił się jednak najlepiej, odkąd tu trafił. Do tej pory pozostali uczestnicy gry nie zachęcali go do rozmów, a ich zachowanie, nieraz zahaczające o paranoję, doprowadzało go do szewskiej pasji. Długo szukał kogoś, z kim mógłby porozmawiać tak, jak gdyby byli starymi, dobrymi znajomymi, którzy wyszli do pubu na kilka głębszych. Brakowało mu tego, chociaż nie potrafił określić dlaczego. Może zanim stracił pamięć i informacje na temat swojego poprzedniego życia lubił spotykać się ze znajomymi albo oglądać mecze emitowane w lokalach późnymi wieczorami? A może niebieski płyn nie smakował mu, bo wcześniej poznał przez podróże dużo ciekawsze i lepsze smaki?

    THOR

    OdpowiedzUsuń
  15. [Haha, ja oglądam pierwszy raz Lostów i obecnie najbardziej polubiłam Sawyera, więc po prostu musiałam tak nazwać postać.
    Witam się serdecznie i zapytam, czy masz jakiś pomysł, bo ja tutaj trochę ssę. Jeszcze się nie wczułam.]

    SAWYER

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej! Bardzo dziękuję. Przerażająca to ona dopiero będzie - ja już o to zadbam! Póki co jest tylko niebezpieczna :D Fajnie, że wróciłaś - tworząc kartę, przez przypadek wpisałam sobie tag "Mona Lisa" zamiast "Balladyna" (niby nic wspólnego, a jednak!) i tak od tej pory zastanawiałam się, czy na nowo pojawisz się w Grze :)

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń
  17. {Hej, dzięki za propozycję, chociaż sprawiłaś, że moja wyobraźnia podsunęła mi od razu obraz Lisy wbijającej do Leni i związującej ją sznurami, żeby moja kruszynka pozwoliła pomóc nieznajomej w dobieraniu swojej garderoby ;) Sam pomysł jest bardzo dobry, bo Leni wręcz obsesyjnie dba o swój wygląd i to jest zdecydowanie coś o czym chętnie pogada, ale muszą się najpierw z Lisą polubić, żeby mogła jej zaufać. Ciuchy to dość prywatna sfera i żeby dwie normalne laski na luzie dawały sobie rady, musi być między nimi porozumienie. A moja panna, nie wiem jak twoja, zdecydowanie nie jest normalna i raczej nie pali się do znajdowania porozumienia z kimkolwiek. Dlatego myślę, że dobrze byłoby dać Leni czas na oswojenie się z twoją panienką.
    Z drugiej strony gdyby to Lisa poprosiła o pomoc, Leni dla rozrywki na pewno zgodziłaby się doradzić. To nachodzi na jej strefę komfortu znacznie mniej, na tyle, że byłaby w stanie zaryzykować, żeby poczerpać trochę sadystycznej satysfakcji z problemów innych.}

    Leni

    OdpowiedzUsuń
  18. [Hej Mona! Czy mogę ci umieścić początek naszego wątku z szachami, który ustalałyśmy? :D]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  19. [Hej! Tak jest, dość krewki ten mój wiking, nie da sobie w kaszę dmuchać (ani w niebieski napój, haha), choć stara się najpierw myśleć, potem robić ;) Jeśli tylko Mona się odważy zagadać, zapraszam do paszczy lwa. W cywilizowanym świecie może wypiliby drinka, a tu... nie wiem jak Mona, ale Klaus oprócz ćwiczenia mięśni czuje też potrzebę rozruszania szarych komórek; wspólne łamanie głowy nad kodami będzie dobrym punktem? Może Mona robiła sobie kiedyś wycieczkę wzdłuż drzwi graczy i zaciekawiły ją na tyle trzy szóstki, że postanowiła się przełamać?]

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń