LANCELOT

WYGLĄD

Ma długie, falowane włosy, które od razu zwracają uwagę wielu ludzi. Do tego idą w parze z pełnym zarostem. No i te przeszywające lecz łagodne, zielone oczy... Jego ciało jest mocno umięśnione, pewnie będzie musiał codziennie poćwiczyć aby utrzymać formę. Lewa ręka prawie cała jest pokryta tatuażami. Zastanawia się czy coś symbolizują. Ma prawie dwa metry wzrostu i wygląda, że jest już po trzydziestce.

KOD NA NADGARSTKU

910823532169159

CHARAKTER

Okropnie ciekawski. Wypytuje się ludzi o różne rzeczy z nadzieją, że otrzyma jakieś odpowiedzi. W pokoju próbował przesunąć każdy mebel, a fakt, że nie może otworzyć skrzyni niezwykle go irytuje. Stara się być spokojny, ale w nocy nawiedzają go różne, niekoniecznie miłe myśli... Do ludzi podchodzi różne, głównie zależy to od nich samych. Stara się być jednak przyjazny w stosunku do każdego. Jednak nie jest zbyt ufny. Na to trzeba zapracować.

18 komentarzy:

  1. Witaj w Grze, LANCELOT. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Gdyby zaczął wypytywać Blue, marnie by skończył... Ale zapraszamy, zapraszamy! Może uda nam się skrobnąć coś fajnego? ;3]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  3. [Och, w końcu ktoś, kto się nie boi ludzi i jest im całkiem przyjazny. Hej, hej! Wpadnij do mojego promyczka, może trochę rozjaśnią razem atmosferę.]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  4. [Ojej, taak. Złóżmy kółko wsparcia, ahah. Naprawdę nie wiesz, jak się cieszę, że jest jakiś drugi promyczek wśród uczestników. Adore bardzo chętnie pomoże mu nawet te meble przestawiać, chociaż nie będzie wiedziała po co dokładnie, ale co tam! Mogę zacząć jak chcesz, ale to za pewno dopiero w środę :c ]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  5. [Żadne tam perfidnie, na głównej wisiałyśmy długo i smętnie - ale wątek oczywiście chętnie wykombinujemy. Delta raczej nie powinna mieć nic przeciwko byciu wypytywaną, chociaż może być ciężko się czegoś od niej dowiedzieć - na razie nie jest zbyt zainteresowana rozwiązywaniem zagadki. Za to Lanca mogłoby zaciekawić to, że zza (być może niedomkniętych) drzwi dobiega powtarzająca się melodia odtwarzana z pozytywki. Bo skąd tu pozytywka?]

    Delta

    OdpowiedzUsuń
  6. [Tak, bardzo chętnie. Może moja panienka uroiłaby sobie, że jego obecność w nocy nie jest tam przypadkowa i że to właśnie on stoi za tą całą grą? c;]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  7. [Panie! Konspirujmy aż miło, co wpadamy na siebie i "no siema jaki jest twój kod?" :D]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cześć, czołem! Przyszłam się przywitać i powiedzieć, że szalenie sympatyczny ten pan. Nie wiem, czy Erin jest tego samego zdania, bo ona po prostu wstydzi się opowiadać o tym, co znalazła w pokoju i kiepsko może znieść wypytywanki. Niemniej jednak zapraszamy do siebie, gdyby jakkolwiek przypadła Wam do gustu i bawcie się dobrze!]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  9. [Rajciu, ale piękny pan na zdjęciu. I wykreowany też pięknie. Ciekawscy ludzie są tacy uroczy ♥
    Hej, mam nadzieję, że będziesz się tu dobrze bawić. Życzymy masy wątków, ciekawych powiązań i powodzenia w Grze!]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cóż, trudno nie być tajemniczym nie pamiętając jakie się lubi płatki ani nawet własnego imienia. Cześć! Lancelot wydaje się super sympatycznym człowiekiem, w przeciwieństwie do większości Graczy, nastawionych jedynie na wygraną. Jeśli masz ochotę na wątek, to Mona chętnie odda mu swoje gumki do do włosów (albo przegra w pokera), chyba jemu przydadzą się bardziej.]

    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdego dnia Adore liczyła na jakieś nowe osoby w całym gronie współtowarzyszy tej niecodziennej sytuacji, licząc na jakieś bratnie dusze. Lubiła ot tak podchodzić do nieznanych ludzi pytając o imię, ich samopoczucie, albo cokolwiek byleby z nimi rozmawiać. Przez kilka początkowych dni Adore zdążyła w sobie zauważyć, że bardzo potrzebowała wokół siebie przedstawicieli swojego gatunku, a także jakiejkolwiek rozmowy. Gdy tylko wracała do swojego pokoju, słysząc jedynie dziwny cichy pisk w uszach zaczynała robić się odrobinę niespokojna. Zupełnie jakby w samotności zaczynała obawiać się całej sytuacji, w której się znalazła. O wiele lepiej było dziewczynie znosić brak pamięci, kiedy tylko dowiadywała się, że nie jest z tym sama. Była chyba idealnym przykładem ekstrawertyka, bo zupełnie jak ten kwiatek bez wody, Adore więdła bez przebywania wśród innych ludzi. Stąd najczęściej spotkać ją można w sali głównej, zaczepiającą do rozmowy kolejne osoby. Mniej lub bardziej skore do konwersacji, ale to dla samej szatynki mało było istotne. Mogła porozmawiać, nie była sama, była w jednej, całkiem sporej grupie z tym samym problemem – zanikiem pamięci.
    Tego dnia powoli już zbierała się do własnego pokoju, bo w sali głównej zostało już tylko kilka osób. Z tego co zdążyła już zanotować sobie w głowie Adore mało chętnych do rozmów. Byli chyba zbyt bardzo podejrzliwi i nerwowi w związki z całą tą dziwną sytuacją. Szatynka za to nie miała zamiaru pakować się w kłopoty, to też zsunęła się z krzesła, a książkę którą akurat czytała odłożyła na miejsce. Po drodze zgarnęła jeszcze jedną, bo wychodziło na to, że nie każdy miał ochotę sprzątać po sobie tak, jak robiła to Adore. Ona jednak bez żadnego słowa ustawiła je z powrotem na półkę, a mijając kanapy skierowała się ku drzwiom z identycznym kodem, co na jej nadgarstku. Jednak przechodząc przy jednym z niewielu otwartych pokoi usłyszała całkiem głośny zgrzyt, a gdy tylko spojrzała w środek pomieszczenia ujrzała mężczyznę tuż nad jednym ze swoich mebli, o dziwo wciąż stojącym w tym samym miejscu. Dziewczyna cicho podeszła do framugi, opierając się o nią swoim prawym bokiem. Zastanawiała się, co takiego robi mężczyzna, kręcący się wokół nóżek.
    – Hej, Lancelot – zawołała go po nazwie, którą gdzieś tam usłyszała w sali głównej. Zdążyła zauważyć, że mężczyzna był bardzo przyjazny w stosunku do innych osób, co niezwykle podniosło samą Adore na duchu. Z tej właśnie przyczyny bardzo dobrze zapamiętała jego imię, bo w końcu warto otaczać się takimi ludźmi. Gdy Lancelot spojrzał na nią tymi swoimi zielonymi i niezwykle łagodnymi oczami, uśmiechnęła się przyjemnie, co aby nie pomyślał sobie o niej nic nieprzyjemnego. – Czemu siłujesz się z tym łóżkiem? Przecież jest przytwierdzone do podłogi jak każdy inny mebel w naszych pokojach. Chyba, że nie zauważyłeś – zaśmiała się na końcu, zupełnie przyjaźnie, bez krzty prześmiewczego tonu.

    promyczek

    OdpowiedzUsuń
  12. [Właśnie sama wyjeżdżam na weekend, więc spokojnie mogę poczekać do poniedziałku.]

    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  13. [Cześć! Calypso bardzo chętnie namiesza w życiu Lancelota, uwielbia wywoływać chaos tam, gdzie się tego nikt nie spodziewa, zwłaszcza że niby taka urocza z niej istotka ;) Miałabym nawet pomysł, ale jest dość mroczny i nie wiem, czy przypadnie ci do gustu. Wraz z upływającym czasem i brakiem kolejnych wskazówek w budynku mogłoby narastać napięcie, które groziłoby wybuchem, a niektórzy ujawnialiby swoją niekoniecznie przyjemną naturę. Może jakiś facet próbowałby ją napastować, a Lancelot jak na rycerza przystało, wkroczyłby do akcji i uratował Calypso? Która, swoją drogą, byłaby zbyt dumna, by przyznać się, że potrzebowała pomocy. Kilka dni później ktoś inny mógłby nie wytrzymać tego stresu, niewiedzy i rywalizacji, więc popełniłby samobójstwo. Przypadkiem Calypso i Lancelot odkryliby to jako pierwsi, zaczęliby dyskutować, co z tym zrobić itd., tymczasem nakryłby ich ten facet, który wcześniej naoastował Calypso i uznałby to za dobry sposób, żeby się na nich zemścić. Zacząłby wszystkim wmawiać, że to nie było samobójstwo, że to oni w duecie zabili, a że nastroje są dość ponure, nagle okazałoby się, że mają mnóstwo wrogów i muszą wzajemnie pilnować swoich pleców, tak na wszelki wypadek. Co myślisz o takim pomyśle? :) ]

    Calypso

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie potrafił się skupić na książce wziętej z sali głównej - zbiorze zagadek i rebusów, które z lubością rozwiązywał w czasie wolnym. Transmisja wieczorna zupełnie przewróciła mu w głowie, w ogóle każdy z uczestników, tych których znał z "imienia" i nie, wydawał się taki mega zestresowany i przejęty po tym, gdy reporter wygłosił swoje "expose". W sumie jeśli miał wybór chyba wolałby dalej oglądać Wielki Wyścig Łososi niż jego...
    Trzynaście tysięcy metrów nad ziemią. Wow... Pytanie jak, na czym? Nie słyszy żadnych silników, żadnych turbulencji... Nic. Naprawdę nie można rozwalić ścian?
    Riddle energicznie wstał z łóżka, odkładając książkę na stolik nocny. Podszedł do ściany, z buteleczką z niebieskim napojem w ręku i popukał kilka razy - jakby miało mu to coś dać i przynieść jakiś pomysł.
    Sam zgłosił się do tego wszystkiego... Ciężko w to uwierzyć, chociaż w sumie widząc jak próbuje wszystko zanalizować dookoła siebie - mogłoby być to prawdopodobne. Tylko dlaczego? Dla rozrywki? Wzrok padł na tajemniczy prezent i karteczkę, którą czytał przed pójściem spać. Jej treść nie łączyła mu się z niczym i była dziwnie niepokojąca, wręcz złowieszcza. Jakby zrobił coś przed przyjściem tutaj i...
    Potrząsnął głową. Nie. Na pewno to wszystko rozwiąże, ale nie zrobi tego krążąc chaotycznie po wskazówkach, wszystko po kolei. Zapisywał co ważniejsze pomysły w notesie, tam także odznaczając dni choć to tylko dzięki temu kiedy chodził spać, a kiedy wstawał. Nawet nie wiedział, który jest rok
    Na wszystko... Tyle pytań, mniej lub bardziej istotnych dla ich sytuacji.
    Upił łyk napoju, który smakował niczym ale o dziwo doskonale gasił pragnienie i głód. Ciekawe co w nim było? Jak smakowały napoje innych uczestników? Czy był gotowy wymienić się z kimś lub ukraść jego porcję, byleby tylko spróbować co się dzieje? Może to, że inna porcja im zaszkodzi było tylko sprytnie utkanym kłamstwem?
    Nie dowie się jeśli nie spróbuje!
    Nim wyszedł z pokoju, raz jeszcze ułożył włosy przed lustrem - co jak co, pośpiech czy nie, musiał dobrze wyglądać. Schował też pustą butelkę po napoju do kieszeni.
    Oh, no i weźmie rzutkę z tarczy. Nic tak nie pomaga na frustracje jak próba sprawdzenia czy może zadrapać ściany, ha!
    Wyszedł z pokoju i skręcił gwałtownie ku nie swojemu automatowi i poczuł jak ktoś na niego wpada. Ledwo utrzymał równowagę, przytrzymując się krawędzi automatu który zatrząsł się jakby miał zaraz przewrócić. No do jaaaasnej...
    Usłyszał przeprosiny i całe szczęście chciał je już przyjąć, gdy padło pytanie. Patrzył na wysokiego, strasznie rosłego i wytatuowanego nieznajomego ze zdziwieniem. Znał tego gościa z widzenia, nie sposób było go pomylić z nikim innym w sali głównej.
    "Jaki masz kod?"
    Zamrugał kilka razy nim się nie wyprostował i... Nie wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
    - Naprawdę? - mruknął, przecierając oczy - Tak bez pierwszej randki?
    Powachlował dłonią przed oczyma, uspokajając się.
    - Przepraszam również... - podciągnął rękaw kombinezonu i wyciągnął rękę przed siebie - Sprawdź sam, nie krępuj się.
    Nie to, że ufał każdemu, ale pytanie totalnie rozłożyło go na łopatki i czemu by z tym nie iść? Sam zresztą nie wiedział co kod może oznaczać, no może poza kilkoma przypuszczeniami. Ale żadne z nich nie będą miały sensu jeśli nie porówna ich z kodem kogoś innego prawda?
    - A ty? - zapytał.

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystko to robiło się odrobinę irytujące. Transmisje odtwarzane co jakiś czas niewiele tłumaczyły, za to zdawały się bardzo motywować pozostałych uczestników Gry do szukania odpowiedzi, tym samym utrudniając Delcie traktowanie pobytu w przestworzach w kategoriach wakacji. Miała dość gorączkowego porównywania kodów (w których jedynie pierwsza cyfra zdradzała na razie jakąkolwiek informację, na dodatek identyczną), poszukiwania zagadek do rozwiązywania, napiętej atmosfery.
    Tym chętniej spędzała czas we własnym pokoju, z dala od krzywych spojrzeń (których przybyło, gdy przypadkiem udało jej się otworzyć drzwi do Sali Losowań), za to z pozytywką. Potrafiła słuchać zamkniętej w niej melodii raz po raz, początkowo mając nadzieję, że wzbudzi to w niej jakiekolwiek skojarzenia – ale nic z tego, kompletna pustka, jeśli nie liczyć tytułu. Dla Elizy. Zapewne sprawką organizatorów Gry było, że tę konkretną rzecz pamiętała, ale przestała się tym przejmować. Skoro nie była w stanie przypomnieć sobie czegokolwiek innego, traktowała muzykę jako drobne urozmaicenie i umilenie czasu.
    Po raz trzeci tego popołudnia nakręciła pozytywkę, zupełnie nieświadoma, że przez nieuwagę pozostawiła niedomknięte drzwi i ktoś przechodzący korytarzem mógł usłyszeć dobiegającą z pokoju melodię.

    Delta

    [Przepraszam, że dopiero teraz - trochę mnie sesja pokonuje.]

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy na twarzy mężczyzny wykwitł uśmiech, odrobinę się uspokoiła. Gdzieś tam podświadomie miała wrażenie, że chyba powiedziała coś nie tak, jednak przyjemny wyraz twarzy Lancelota najprawdopodobniej świadczył o tym, iż się nie gniewa.
    Adore kiwnęła głową, by potwierdzić imię, którym od niedawna się posługiwała. Ileż oddałaby za to, żeby znać to prawdziwe, nie wymyślone. Pokiwała w zamyśleniu głową jeszcze kilka razy, tym samym przyznając mężczyźnie rację. Nikt z nich nie wiedział, co przyniesie im wszystkim kolejny dzień. Niby nic nadzwyczajnego się nie działo, ale czasami pojawiały się zaskakujące rzeczy. Losowania, dziwne wiadomości ukazujące się w równie dziwnych miejscach, jak i dziwnych sytuacjach, a przede wszystkim jeden z uczestników, który z jakiś bliżej nieokreślonych przyczyn kod miał złożony z samych jedynek. Lancelot zdawał się rozumieć losowość zdarzeń w tym miejscu, a myśl o nagłej możliwości przestawienia mebli nie brzmiał nawet tak absurdalnie, jak w pierwszej chwili. Jednak to oznaczałoby, że ktoś ma władzę na wszystkim. Wszystkim.
    Dziewczyna podążyła wzrokiem za mężczyzną, który z kolei zawiesił swój na identycznej skrzyni, jak u niej w pokoju. Słuchała go w spokoju, zdając sobie sprawę z tego, że i jemu pewnie dobrze jest się wygadać. Rozumiała, co chciał jej powiedzieć. Sama przecież miała bardzo podobnie. Najlepiej było czymś zająć ręce, jak i umysł, aby nie myśleć nadmiernie o całej ten otaczającej ich sytuacji, a jednak wciąż miała chwile małych panik w zaciszu własnego pokoju.
    – Jak sobie radzę? – zamyśliła się na chwilę, przedtem zawieszając wzrok na tęczówkach koloru zieleni. – Wydaje mi się, iż w porównaniu do innych, to chyba nie tak najgorzej – stwierdziła po chwili, kiedy już dostatecznie się namyśliła. – Zauważyłam, że po prostu muszę rozmawiać z innymi. Wtedy jakoś lepiej jest mi się oswoić z całą tą sytuacją, dlatego też tak długo przesiaduję w salonie – Adore uśmiechnęła się przyjaźnie, nie chcąc zdradzić, że gdy zostaje sama, to ciemne myśli zazwyczaj zaczynają ją owładniać. – Szczególnie, iż ostatnio dostałam kilka dla mnie trudnych do zrozumienia wskazówek. Zwłaszcza ta z ostatniego losowania… Czy ty też takie dostajesz i czy może… mogłabym usiąść? – zapytała uprzejmie, wskazując na krzesło przy biurku, zaraz przy drzwiach wejściowych do pokoju.

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  17. [Ojej, dzięki za wyratowanie damy w opałach ;) Już myślałam, że nikt oprócz Leni nie zwrócił uwagi na moją francuzeczkę. Jakieś pomysły? Antosia bardzo chętnie poflirtuje sobie, puści oczko, albo może nawet coś radykalniejszego, jeśli Lanc nie miałby nic przeciwko. Ale mogą też przecież zacząć znajomość jak ludzie]

    ~ Marie Antoinette

    OdpowiedzUsuń
  18. [Hej. Ty milczysz, więc ja się odezwę. Jak widzisz, o ile widzisz, relacje naszych panów? Jeśli brać pod uwagę ostatni "skandal" z losowaniem, kombinatorstwo mojego Niemca mimo wszystko będzie in plus, czy będą ciskać w siebie piorunami?]

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń