Do trzech razy sztuka

Od ostatniego losowania minęło kilka dni. Gracze krążyli to tu, to tam, czekając, aż czytnik ponownie się uruchomi. Powoli przyzwyczajali się do panujących tutaj reguł i jakoś przychylniej patrzyli na liczby, dzięki którym mogli dać się zeskanować. Wesoły dźwięk rozbrzmiał tym razem jakoś przed dwudziestą, zaczynając proces kolejnego losowania, który z dnia na dzień coraz bardziej przypominał zwyczajne granie w totka. Podejdź do stacji, skreśl liczby, czekaj na zwycięskie numery.

Status czytnika: wyłączony

Jak to działa? Piszecie krótki komentarz o tym, jak Wasza postać podchodzi do czytnika i zatwierdza swój udział w losowaniu. Po jakimś czasie (dokładnie nieokreślonym) zamkniemy możliwość zapisów i wylosujemy jedną ze zgłoszonych osób, po czym umieścimy odpowiednią informację w tej zakładce. Wtedy autor/ka zwycięskiej postaci odpisuje, zawierając w swojej odpowiedzi numer nagrody. Reszta odbywa się drogą mailową, żebyście to Wy decydowali, co zrobicie z pozyskaną wiedzą, materiałami czy danymi.

13 komentarzy:

  1. Odkąd odzyskał świadomość w nowym miejscu był rozzłoszczony faktem, że aż dwa losowania odbyły się za jego plecami, czego nie omieszkał głośno skrytykować w głównej sali, niby mając na uwadze też innych poszkodowanych. Wiedział, że wielu uśpionych uczestników tkwiło w gorszej sytuacji od niego, ale nic go to nie obchodziło. Tym bardziej zaskoczyło go pojawienie się pierwszej szansy raptem kilka dni po przebudzeniu. Zasłyszane opowieści o dziczy pchającej się pod czytnik podczas poprzednich prób nijak się miały do dzisiejszego obrazka ciut zniechęconych ludzi dających się dla świętego spokoju zeskanować. Brodacz dla kontrastu po raz pierwszy czuł, jakby wyrzucił kostką szóstkę w jakiejś planszówce i dostał możliwość kolejnego ruchu. Krótkie piknięcie i kod powędrował do puli zgłoszeń. Żeby wygrać, trzeba grać!

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń
  2. Do trzech razy sztuka jak to przeczytał kiedyś w książce. Dwa razy oddał szansę młodziakom, teraz sprawę trzeba było oddać w ręce starsz... Bardziej dojrzałym osobom, taaak.
    Zaśmiał się do siebie w duchu, kiedy o tym pomyślał. Biorąc pod uwagę okoliczności osoby, które wyglądały na dużo młodsze od niego częstokroć zachowywały się o wiele rozsądniej oraz spokojniej niż on. Cóż, na starość ponoć się głupieje więc czemu jego miałoby to minąć?
    Poczekał aż przy czytniku zrobi się odrobinę luźniej i gdy nadeszła odpowiednia chwila podszedł spokojnym, ale dziarskim krokiem. Podwinąwszy rękaw, zeskanował kod i pikanie zawiadomiło go o przyjęciu kodu.
    Szczerze? Zastanawiało go, co wymyśli prowadzący kiedy zabraknie sal.
    Inne pytanie - ciekawe czy kogoś nie da się zeskanować, na przykład Pana Jedynki.
    Hmmmm... Może by kiedyś spróbować zeskanować go na siłę?

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypominamy, że w żadnym z dotychczasowych pomieszczeń nie ma widocznych kamer.

      Usuń
  4. Zagadka, którą miała rozwiązać, skutecznie wyprała jej mózg; pociła się nad nią, rwała włosy z głowy, po czym usiadła wyprostowana na krześle i przyznała przed samą sobą, że jest na nią po prostu za głupia; jeśli ma się stąd wydostać, to na pewno nie za sprawą inteligencji. Pozostało jej liczyć na łut szczęścia; udała się do czytnika i jak na kulturalną osobę przystało, ustawiła się w kolejce.
    - Gnidy... - mruknęła pod nosem. Odchodząc, zlustrowała spojrzeniem mężczyzn czekających w kolejce; gdyby wiedziała, inaczej by się ubrała... A no tak. Nie miała innych ubrań. 

    Balladyna
    ...i przepraszam za gafę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tego wieczoru kod na nadgarstku nie przydał je się zbytnio, co tylko utwierdziło Lenin w przekonaniu, że jego główną, jeśli nie jedyną funkcją jest dbanie o to, by czuła się jak zametkowany towar na półce sklepowej, ilekroć zerknie na swoją lewą rękę. Próbowała go zdrapać, ale po kilku bezowocnych minutach była w stanie stwierdzić jedynie, że nie nadaje się na masochistkę. Sięgnęła po długopis i zadowoliła się starannym zamazaniem tatuażu czarnym tuszem.
    Kiedy tylko dotarło do niej po co, oprócz doprowadzaniem jej do szału, jest kod kreskowy wyrwała się do łazienki, omal nie wywracając się na zakręcie. Następne kilka minut spędziła szorując skórę gąbką w takim pośpiechu, że przez chwilę zastanawiała się, czy tym razem aby nie udało jej się zedrzeć jej do krwi.
    Na widok zielonego światełka, latarni jej nowego życia, już od progu na bladych ustach rozciągnął się upiorny uśmiech. Krótkie piknięcie odesłało do przeszłości pytanie, czy skanerowi uda się odczytać kreski na czerwonej od wrzątku i gąbki skórze. Udało się.

    Leni

    OdpowiedzUsuń
  6. To znowu się działo. Ludzie zaczęli gromadzić się w sali losującej. Tym razem Lanc był bardziej stonowany, ale nie znaczyło to że miał zamiar odpuścić. Co to, to nie. Dwa razy nie wyszło. Ale może tym razem...? Licząc na szczęście skierował się do czytnika gdy większość zdecydowanych już się zgłosiła.
    Podszedł do urządzenia, zeskanował swój kod i po raz trzeci usłyszał znajome już piknięcie.
    Do trzech razy sztuka?

    OdpowiedzUsuń
  7. Cała procedura losowania, mimo tego, że nie trwała zbyt długo wydawała się lekko nużyć Graczy. Nieliczne twarze zainteresowanych wychylały się co rusz z kolejki, śmiało zerkając w stronę czytnika. W większości były to świeżaki, czyli Gracze, którzy dopiero niedawno obudzili się i dołączyli do Gry. Mona lubiła ich tak nazywać - nie z czystej złośliwości, po prostu w jakiś sposób podbudowywało to jej psychiczną siłę.
    Podczas tego losowania Lisa należała do drugiej i zdecydowanie liczniejszej grupy - zblazowanych, spokojnych ludzi, którzy opierali się o ścianę z założonymi rękami albo prowadzili przyjacielskie pogawędki z sąsiadami, co chwila wybuchając gromkim śmiechem. Blondynka rozejrzała się dookoła. Z lekkim uśmiechem czającym się w kąciku ust przyglądała się brodaczowi, który niedbale poprawiając niebiesko-biały strój flirtował z niziutką brunetką. Mona pomyślała, że mogliby być rodzeństwem, z tymi ich szeroko rozstawionymi, brązowymi oczami i piegowatymi nosami. Oderwała od nich wzrok dopiero, gdy stojąca za nią kobieta poklepała ją po ramieniu, wskazując na przesuwającą się kolejkę. Jeszcze trzy osoby przed nią, a potem usłyszy znajome piknięcie. Może tym razem jej się poszczęści?

    Mona Lisa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Adore nie liczyła na kolejne szczęście dla niej samej, ale w gruncie rzeczy... co szkodziło spróbować jej raz jeszcze? Nawet jeżeli ostatnie losowanie wyświetliło jej własny numer z nadgarstka, to co gdyby stało się to raz jeszcze? Raz jeszcze... Taka właśnie myśli przewijała się w głowie Adore, kiedy nocą już zupełnie na spokojnie podchodziła do czytnika. Przyglądając się wcześniej innym uczestnikom zaczynała powoli się obawiać. Bo co jeżeli jedno z losowań nie będzie zwiastowało nic... dobrego?
    Adore pokręciła energicznie głową, próbując wyzbyć się niechcianej myśli z głowy. Nie mieli nic, co przybliżyłoby ich bardziej do informacji kim są, dlatego też bez dłuższego zastanowienia się dziewczyna podstawiła własny nadgarstek, a czytnik trzeci raz uświadomił ją, iż dostała się do puli losowań. Miała tylko nadzieję, że żadne z wybranych kodów nie będzie świadczył o czymś złym, a ta nadzieja była naprawdę ogromna.

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  9. Bzzzt.

    Skaner wyłączył się, zupełnie przez nikogo nie zauważony.

    OdpowiedzUsuń
  10. Leniwe popołudnie w budynku Gry szybko przestało takim być, gdy któryś z uczestników zawołał, że rozpoczął się proces losowania. Gracze przerwali wykonywane dotychczas czynności i ożywieni przenieśli się do sali, w której na głównym ekranie odmierzał się czas. Po paru pełnych napięcia minutach zegar zastąpiły przewijające się kody graczy, by w końcu ujawnić trzeciego zwycięzcę, a został nim...

    9841681411666

    Posypało się kilka przekleństw, zrezygnowanych westchnień i stwierdzeń o ambiwalentnym wydźwięku: "wiedziałem, że tak będzie". Niektórzy chcieli się już rozejść, ale powstrzymał ich głośny, wwiercający się w głowę alarm, jakby stało się coś złego. W jednej chwili kod na ekranie rozpłynął się, a zastąpiło go słowo, które ani trochę nie wyjaśniało tego, co się właściwie dzieje.

    OSZUST

    Męczący dźwięk ustał, a na ekranie ponownie zaczęły przewijać się kody uczestników, jakby tamto losowanie w ogóle nie miało miejsca. Zebrani patrzyli na to zjawisko w osłupieniu, gdyż do tej pory myśleli, że te losowania są już rutyną i niczym ich nie zaskoczą, jak się właśnie okazało – błędnie. A teraz, na ich oczach, wybierany był kolejny zwycięzca...

    61981362525479

    Nim zdążyli ten wynik jakkolwiek skomentować, pojawił się prezenter, tym razem trzymając się niepisanego scenariusza.
    – Cóż za zwrot akcji! Jakie emocje!
    Powiedział wesołym tonem, zupełnie, jakby komentował jakieś wydarzenie sportowe.
    – Ale nie przedłużajmy, nie mam zbyt dużo czasu antenowego. Poproszę prawdziwego zwycięzcę, a w zasadzie zwyciężczyni, o podanie jednego z dostępnych numerów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Stała spokojnie, przyglądając się temu, co działo się na ekranach. Nie wiedziała, czy decyzja, którą wcześniej musiała podjąć, zaowocuje podczas losowanie, czy pozostanie tajemnicą jeszcze dłużej. Zacisnęła drobne dłonie tak mocno, że aż pobladły jej knykcie, gdy zobaczyła na ekranie pierwszy numer – ostentacyjnie wstała i skierowała się w stronę wyjścia, kierując na siebie wzrok wszystkich uczestników. Po co miała tam stać i patrzeć na czyjąś radość, skoro najchętniej podcięłaby sobie żyły? 666... już u kogoś zwróciła uwagę na taką końcówkę numeru.
    Gdy już prawie wychodziła na korytarz, usłyszała naraz mnóstwo zaskoczonych głosów. Skierowała wzrok w stronę ekranu. OSZUST.
    Zachichotała niczym czarny charakter z bajek dla dzieci, patrząc z uśmiechem na ekran.
    - Taki duży penis, a taki mały mózg! - zaśmiała się głośno, po czym zorientowała się, że zwróciła na siebie uwagę wszystkich zgromadzonych i bynajmniej nikogo nie rozbawiło jej stwierdzenie. Jednak nie mogła odpuścić sobie tej kąśliwej uwagi - nie byłaby sobą. Odchrząknęła, poważniejąc, ale na jej ustach wciąż widniał głupi uśmieszek.
    - Poproszę numer jeden – rzuciła w stronę ekranu, wsuwając ręce do swojego kombinezonu.

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezenter przejrzał leżące przed nim papiery i uśmiechnął się lekko, naciskając wybrany przycisk. Na ekranie pojawił się znany im już napis: "Immunitet".
      – Widzę, że panie lubią być nietykalne.
      Zaśmiał się cicho, patrząc to na kobietę, to na jakąś listę, którą trzymał.
      – Ale mogę wam zdradzić...
      Zniżył głos, pochylając się do przodu, jakby chciał wyjawić im swoją najbardziej skrywaną tajemnicę.
      – Że to ostatni immunitet w tych losowaniach.
      Ledwie mężczyzna skończył mówić, telewizor się wyłączył.

      Usuń