#61472551219301

BLUEGUMM

Jesteś normalna.

Każda kość dokładnie rysuje się pod jej ciałem, obojczyki jak i żebra są mocno naznaczone; jej skóra jest mlecznobiała a pod oczami malują się delikatne cienie, będące dowodem na to że nie sypia zbyt dobrze. Ponoć jej pseudonim pochodzi częściowo od lazuru jej oczu, w którym można utonąć. Oczy w pewnością są najpiękniejszą częścią Bluegumm. Ocenia nimi wszystko, każdego a myśli zatrzymuje w swojej jasnej główce. Ma ładne, jasnoróżowe, malinowe usta, które cicho wypowiadają słowa. Jest spokojna i cicha, nieśmiała. Niska i niepozorna blondyneczka, która jest coraz bardziej znudzona tym wszystkim. Z pięknych warg wydobywają się słodkie słówka, oblane okrutną ironią. Ale przecież jest niegroźna, prawda?

KOD NA NADGARSTKU

61472551219301

Nie jesteś normalna.

Kiedy się obudziła, wszystko było takie dziwne. Leżała na podłodze chyba dwie godziny, wpatrując się w przerażająco biały sufit. Nie pamiętała nic, nie wiedziała nic i była bardzo zdezorientowana. Każdy jej ruch był delikatny, powolny i niepewny, podszyty strachem. Mimo usilnych prób, nie potrafiła się odnaleźć. W nocy nie mogła spać, a kiedy już udało miała krwawe koszmary. Początkowo nie rozmawiała z nikim, bladość jej policzków płonęła szkarłatem od spojrzeń, które na sobie czuła. Czuła także, że jest dziwnym eksperymentem, że jest obserwowana, że coś tu jest nie tak. Nie wiedziała o co chodzi, nie potrafiła zrozumieć sytuacji w której się znalazła. Wiele dni zajęło jej wyjście z letargu i apatii. Nadal jednak była przesadnie spokojna i enigmatyczna. Do pewnego incydentu. Do czasu, kiedy nie rzuciła się na jedną z dziewczyn, zostawiając ślad zębów na jej szyi. Zrobiła to z niewiadomych powodów a po ów zdarzeniu siedziała przez tydzień w pokoju. Jej życie stało się puste a fakt niepamiętania nawet własnego imienia budził w niej frustracje.
IMIĘ: nieznane
NAZWISKO: nieznane
DATA URODZENIA
dzień: nieznany
miesiąc: nieznany
rok: nieznany
MIEJSCE ZAMIESZKANIA
stan: nieznany
miasto: nieznane

20 komentarzy:

  1. Witaj w Grze, BLUEGUMM. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj świetna KP, zapraszam do mnie :3

    Sassi

    OdpowiedzUsuń
  3. [To będziemy myśleć, o!]

    Blackmass

    OdpowiedzUsuń
  4. [Ojej, jaka ona cudowna ♥
    Breath nie marzy o niczym innym, jak żeby ją przytulić.
    Baw się dobrze i chodź do mnie.]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  5. [Wchodzę w to w ciemno, ale... Jutro się w tej sprawie odezwę, chyba, że może Ty masz już jakiś pomysł. Wiesz gdzie mnie szukać! :D]

    Blackmass

    OdpowiedzUsuń
  6. [Ojej, mocno to przeżywa :c Hej hej, witaj na blogu! Gdyby Bluegumm potrzebowała dobrej duszyczki, to Adore się poleca!]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  7. [Jak podrapie tam, gdzie nie sięga, to będzie szczególnie miło :P Trzeba tylko wymyślić dlaczego miałby ją chcieć tulić, skoro ma gdzieś wszystkich wokół XD]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cóż. Damsko-damskie idą mi kiepsko, więc nie ma co się pchać na siłę. W razie pomysłu pisz, ja również napiszę, gdy coś sensownego wymyślę. c:]

    Bianca

    OdpowiedzUsuń
  9. [Och, intrygująca pani. Coś czuję, że Erin będzie odczuwać przy niej co najmniej lekki dyskomfort i raczej nie pograją w planszówki :< Chyba, że z jakiegoś powodu to Erin była tą szczęśliwą ofiarą ataku, to wtedy może zrobić się ciekawiej! W każdym razie witam Was serdecznie!]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  10. [Możemy odciągać, ale ostrzegam, że szybko się wtedy nie odczepimy!]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  11. [Wyprosisz. Już mam ich tyle, że następne różnicy mi nie zrobi xD Ale ostrzegam, że nie jestem mistrzem w zaczynaniu, powieści też nie piszę ;)]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  12. [A to pech! No nic, pozostaje mi cierpliwie czekać i nadstawiać szyję ;) W razie czego, jesteśmy na posterunku!]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  13. [Fajna ona! Ślad zębów zostawiony na szyi przypadł do gustu mojej sadystycznej części osobowości. Cześć! Gdyby trzeba było dogryźć komuś jeszcze, wiesz gdzie nas szukać.
    Baw się dobrze!]

    Arrow

    OdpowiedzUsuń
  14. Breath zadziwiająco spokojnie przyjął fakt, że niczego nie pamięta. Nie chodził w kółko, nie szukał drogi ucieczki, nie panikował i nie wbiegał na ściany. Zupełnie jakby gdzieś w środku wiedział, że tak ma być, że chyba nic mu nie grozi i jest bezpieczny. Zupełnie jakby usunęli wszystko z wyjątkiem tej pewności, że jest dokładnie tam, gdzie powinien. I podczas gdy nazywał wariatami tych, którzy na jego oczach tracili rozum, może właśnie to on był jego pozbawiony?
    Niczym bezbronna kukiełka przesypiał spokojnie noce, budził się każdego ranka, dokładnie w ten sam sposób przeprowadzał toaletę i pojawiał się w pokoju wspólnym. Każdego dnia najpierw grał w karty, później decydował się na partyjkę w kości, a wieczorem wybierał rzutki, by zaraz po nich wrócić do swojego pokoju i znów zasnąć, oczekując następnego dnia. Co prawda niewielkie pudełeczko przez cały czas pochłaniało jego myśli, czasem do tego stopnia, że przegrywał w warcaby, jednak nie wariował na punkcie jego zawartości. Przecież to nic takiego, przecież nie musi oznaczać niczego.
    Podczas gdy inni zbierali się w grupkach by znaleźć rozwiązanie, on stał jedynie pod ścianą i przyglądał się im, czasem prychając pod nosem. Owszem, sam też nad tym myślał, właściwie to uważał, że wie dużo więcej od nich, jednak nie zamierzał się tym obnosić. Obserwował, analizował, przetwarzał- niczym maszyna, kompletnie pozbawiona uczuć. Nie potrafił się w nic zaangażować, nie potrzebował towarzystwa innych. Chciał tylko stąd wyjść. Nie, on potrzebował stąd wyjść.
    Każdy kolejny dzień był coraz większą porażką. Wykonywanie tych samych czynności zaczynało przytłaczać, a patrzenie na te same osoby wywoływać obrzydzenie dla samego siebie. Jego zakończenia nerwowe drażniła świadomość, że kompletnie nic nie jest zależne od niego, a miał dziwne wrażenie, że przecież tak powinno być, że na pewno by się mu spodobało.
    Dlatego z zainteresowaniem przyglądał się białowłosej, która z minuty na minutę zaczynała się zachowywać coraz bardziej nerwowo, bardziej niż inni. Co prawda jeszcze nie była aż tak zdesperowana, by wbiegać na ścianę, jednak jej rozbiegane spojrzenie także mówiło wiele o stopniu zdenerwowania. Jednak kiedy wstała z kanapy nikt poza nim nie zwrócił na to uwagi. Nikt poza nim nie zorientował się, że jest niespokojna i może zrobić coś złego. Nikt poza nim nie przyglądał się jak podchodzi do innej kobiety i dopiero krzyk tej drugiej zwrócił ich uwagę. Krzyk spowodowany ugryzieniem, którego chyba nikt, nawet on, się nie spodziewał.
    Nie myśląc wiele podbiegł do białowłosej i zacisnął wokół niej ramiona po to, by podnieść ją i postawić po swojej drugiej stronie, w odległości przekraczającej zasięg ramion. Nie wiedział skąd jego reakcja, jednak nie to było ważne. Rozejrzał się, a kiedy uznał, że zaatakowana dziewczyna już ma opiekę, znów podniósł Blue w górę i nie zważając na jej krzyki i okładanie pięściami, zaniósł ją do swojego pokoju.
    Nie wiedział, czy powinien cokolwiek powiedzieć i czy potrafiłby znaleźć odpowiednie słowa, więc tylko puścił ją i oparł się o drzwi, a jego jedyną reakcją była uważna obserwacja. Liczył na to, że może sama wpadnie na to jak się uspokoić.

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  15. [Dzięki za powitanie! :) Pomyślałam, że skoro obie nasze postacie mają problemy ze snem to można z tego coś wyciągnąć. Np. spotkanie w głównej sali w środku nocy, gdy inni już słodko śpią? Chyba że wpadnie ci do głowy inny pomysł to też mów :)]
    Lancelot

    OdpowiedzUsuń
  16. [W takim razie dobrze trafiła, bo Adore nie powinna być na nią jakoś wyjątkowo zła. Chyba, że Blue stwierdzi, iż się jej należało, to już moja kruszynka się zdenerwuje, haha. Zacznę nam na dniach, aczkolwiek teraz trochę mam na głowie i pewnie wezmę się za to dopiero w środę :c]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  17. [Hej! Strasznie dziękuję za miłe słowa - Aurelio Voltaire robi swoje <3
    Drobna i niebezpieczna kobietka z tej twojej dziewczyny. Ale w sumie po przeczytaniu karty nie wiem czy bardziej nie zdezorientowana i przez to agresywna - to jednak tylko moja opinia! :)
    Wątek zawsze z miłą chęcią. Masz jakieś "wymarzone marzenie", chcesz się jakoś poznać konkretnie? Nie wiem... Nadstawić szyi raczej nie będę, choć kto wie co się czai w głowie mojej postaci - może kiedyś była masochistą? :)]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  18. [Jestem za, to może być ciekawe. Mogę zacząć ale to raczej już jutro :)]
    Lancelot

    OdpowiedzUsuń
  19. [Może dziewczyna by go posądziła o podprowadzenie rzeczy, którą dostała "na start" w grze, jak ta by zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach? Na pewno to by przyniosło dużo akcji i możliwości :D]

    THOR

    OdpowiedzUsuń
  20. [Tak bardzo cię przepraszam, ze tak późno, ale mam totalne urwanie głowy. Nowa praca i te sprawy. Jeżeli jednak się nie gniewasz, trzymaj początek :)]

    To była jedna z tych nocy. Nie miewał ich codziennie, ale jak na razie mniej więcej co drugą noc. Technicznie nie było tu nic co mogłoby zakłócać jego sen. Pokoje były ciche, nawet wiatr, który nieraz musiał szaleć na zewnątrz, nie niszczył tego spokoju. Może właśnie o to chodziło? Czasem było tu za cicho. A gdy umysł Lancelota nie miał nic innego na czym mógłby się skupić, koncentrował się na myślach plątających się w jego głowie. I to nie dawało mu spać.
    Nie wiedział czemu miałby tu być z własnej woli. Nie wiedział czy Spiker z ekranów był ich przyjacielem, czy może chciał ich zwodzić. Nie wiedział też czemu miała służyć cała ta gra. A myśli o tym jakie życie mógł zostawić za sobą prześladowała go najbardziej...W tej chwili mógł mieć jedynie nadzieję, że w „poprzednim życiu” nie zrobił nic okropnego.
    Wiedział, że leżenie w łóżku i gapienie się w sufit nic mu nie da. Po zrobieniu kilku kółek po pokoju i krótkim treningu ciągle nie czuł się gotowy do snu. Chwycił więc butelkę niebieskiego płynu, wyszedł z pokoju i wszedł do Sali Głównej. Nie było tam nikogo, wszyscy zapewne już spali.
    Szkoda. Liczył, że będzie mógł chociaż z kimś pogadać. Może nawet nawiązać jakiś sojusz. Nie było to łatwe. Wszyscy byli podejrzliwi i zdenerwowani. Kiepska atmosfera na zdobywanie przyjaciół. Mimo to nie miał zamiaru się poddawać. Co dwie głowy, to nie jedna, prawda? Ale musiał też uważać aby nie narobić sobie wrogów. Czuł, a właściwie to wiedział, że inni gracze mogą mu zaszkodzić. Po tym co zobaczył pewnego dnia na tym tajemniczym panelu, wiedział, że ktoś inny też może dostać takie opcje. I gdyby doszło co do czego nie chciałby być tym komu zaszkodzą...
    Lanc się po pomieszczeniu szukając czegoś co mogłoby zająć jego myśli. Większość gier nie nadawała się do grania samodzielnie, a jakoś nie chciał stawiać pasjansa. Żaden z oferowanych filmów też nie zwrócił jego uwagi. Koniec końców wziął z półki książkę z grecką mitologią, po czym rozłożył się na kanapie, korzystając z tego, że ma ją całą tylko dla siebie, i zanurzył się w lekturze.

    Lancelot

    OdpowiedzUsuń