#61981362525479

ERIN

WYGLĄD

Mimo ostrych rysów twarzy i krótko ściętych włosów, ciało rysuje się pewną delikatnością, jakby chciało zaprzeczyć samo sobie. Usta lekko wygięte w uśmiechu nie odzwierciedlają uwagi błyszczącej w ciemnoniebieskich oczach. Dłonie drżą lekko dotykiem tyleż delikatnym, co niepewnym, ale myśli są więcej niż przyziemne. Chłoniesz ją uważnym spojrzeniem, ale jedyne słowo, które przychodzi Ci do głowy to kontrast.

KOD NA NADGARSTKU

61981362525479

CHARAKTER

Spojrzenie ma ciche, jakby ciemne, cyniczne i ciepłe jednocześnie. Ze skupieniem rozmawia, słucha i pracuje nad znaczeniem kodu, marząc by w tak przeraźliwie czystym otoczeniu poczuć jakikolwiek zapach. Wydycha ciężar, a Ty masz wrażenie, że jej myśli są jednocześnie nieznośnie przyziemne i dziwnie ulotne. Dłonią dotyka ust, jakby przywoływała tym nie tak dawne wspomnienie. Nie dla niej wewnętrzne intrygi, bezwzględne kroki, ostateczne argumenty, otwarta wojna. Doskonale rozumie, że słowa mogą zadać więcej ciosów, niż jakakolwiek broń. Wydaje się być zaintrygowana otaczającymi ją ludźmi i nie jest oschła, ani nieprzyjemna, ale wyraźnie trzyma pewien dystans.
IMIĘ: nieznane
NAZWISKO: nieznane
DATA URODZENIA
dzień: nieznany
miesiąc: nieznany
rok: nieznany
MIEJSCE ZAMIESZKANIA
stan: nieznany
miasto: nieznane

18 komentarzy:

  1. [Cześć mój pączku. Chodź do mnie! <3]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj w Grze, ERIN. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj :) Zapraszam do mnie!

    Sassi

    OdpowiedzUsuń
  4. [To będzie epickie. Zacznę nam jutro chyba, że masz ochotę ustalić jakieś konkrety jeszcze? ;)]

    Blackmass

    OdpowiedzUsuń
  5. [Coś czuję, że staliby po dwóch różnych stronach pomieszczenia i tylko na siebie patrzyli ;)
    Cześć, baw się dobrze i zapraszam do siebie :)]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  6. [A ja mam wrażenie, że coś tam na Hogwarcie przez chwilę było. Albo się mylę ;)
    Lubimy plastelinę i pomysł też lubię. Już widzę to porozumiewawcze spojrzenie typu: "Chodźmy, bądźmy normalni gdzie indziej". Coś jeszcze chcemy ustalać? Bo jak nie, to biorę na siebie zaczęcie :)]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  7. [Czeeść, dziękuję za miłe słowa. Twoja Erin wydaje się być świetną postacią, aczkolwiek... Rolę ofiary ataku już komuś zaproponowałam, jeśli jednak nie będzie chętna to z przyjemnością oddamy to w Twoje rączki! <3]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  8. [Tak bardzo bardzo uwielbiam krótkie włosy. I wszyscy wyglądają w nich doskonale, poza mną... Boli tak mocno. Cześć!
    Baw się dobrze i w razie chęci zapraszam; Arrow bardzo chętnie pobawi się tą cudną fryzurką i w międzyczasie pomyśli o znaczeniu kodu.]

    Arrow

    OdpowiedzUsuń
  9. Breath zadziwiająco spokojnie przyjął fakt, że niczego nie pamięta. Nie chodził w kółko, nie szukał drogi ucieczki, nie panikował i nie wbiegał na ściany. Zupełnie jakby gdzieś w środku wiedział, że tak ma być, że chyba nic mu nie grozi i jest bezpieczny. Zupełnie jakby usunęli wszystko z wyjątkiem tej pewności, że jest dokładnie tam, gdzie powinien. I podczas gdy nazywał wariatami tych, którzy na jego oczach tracili rozum, może właśnie to on był jego pozbawiony?
    Niczym bezbronna kukiełka przesypiał spokojnie noce, budził się każdego ranka, dokładnie w ten sam sposób przeprowadzał toaletę i pojawiał się w pokoju wspólnym. Każdego dnia najpierw grał w karty, później decydował się na partyjkę w kości, a wieczorem wybierał rzutki, by zaraz po nich wrócić do swojego pokoju i znów zasnąć, oczekując następnego dnia. Co prawda niewielkie pudełeczko przez cały czas pochłaniało jego myśli, czasem do tego stopnia, że przegrywał w warcaby, jednak nie wariował na punkcie jego zawartości. Przecież to nic takiego, przecież nie musi oznaczać niczego.
    Podczas gdy inni zbierali się w grupkach by znaleźć rozwiązanie, on stał jedynie pod ścianą i przyglądał się im, czasem prychając pod nosem. Owszem, sam też nad tym myślał, właściwie to uważał, że wie dużo więcej od nich, jednak nie zamierzał się tym obnosić. Obserwował, analizował, przetwarzał- niczym maszyna, kompletnie pozbawiona uczuć. Nie potrafił się w nic zaangażować, nie potrzebował towarzystwa innych. Chciał tylko stąd wyjść. Nie, potrzebował stąd wyjść.
    Gdzieś między przyglądaniem się coraz bardziej zżytym ze sobą grupom, a wyśmiewaniem ich za głupotę, która pozwalała im myśleć, że dzięki współpracy wszyscy się stąd wydostaną, zauważył, że przy przeciwległej ścianie w takim samym odosobnieniu jak on stoi kobieta. Nie znał, a może nie pamiętał jak się nazywa, ale wiedział, że jest tak samo rozbawiona obecną sytuacją. Już od pewnego czasu podział dawał się zauważyć. W jednej części wspólnego pokoju siedziało kilka osób święcie przekonanych o tym, że jeśli wszyscy razem wpadną na drzwi, to może im udać się je otworzyć, oraz druga grupa, przewidująca, że za każdą oznakę buntu mogą zostać ukarani. Wcześniej odizolowane od siebie, teraz wymieniali swoje poglądy, a gdzieś pomiędzy pretensjami i zarzutami stali oni, śmiejący się pod nosem z ludzkiej głupoty.
    Myśl, że nie tylko on uważa każde stanowisko za kompletną stratę czasu, była pocieszająca. Obstawanie po którejkolwiek ze stron tylko po to, by gdzieś należeć było niedorzeczne, za to obserwowanie powoli zaogniającej się walki dostarczało rozrywki, która zaczynała mu się podobać.

    Breath
    [No to lepimy :D Mam nadzieję, że jest znośnie. ]

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cześć. :) Zacznę może od tego, że strasznie podoba mi się sposób, w jaki opisałaś Erin. Bez problemu udało mi się ją zwizualizować przed oczami, nawet mimo zamieszczonego w karcie zdjęcia. Co do wątku i jakiegoś połączenia naszych postaci, to wydaje mi się, że może wyjść z tego coś naprawdę fajnego. Naprawdę byliby w stanie się ze sobą dogadać, a przynajmniej takie są moje odczucia. :)]

    Omega

    OdpowiedzUsuń
  11. [Cześć! Fakt, w poprzedniej edycji byłam i mam do Gry spory sentyment, bo to na jej potrzeby powstała postać, od której później przejęłam "pseudonim artystyczny" ;)
    A Delta na partyjkę bilarda się pisze, jeśli Erin będzie mieć wystarczająco cierpliwości, żeby wyjaśnić podstawy.]

    Delta

    OdpowiedzUsuń
  12. [Cześć, cześć, cześć. Dziękuję gorąco za miłe słowa pod kartą! Erin wygląda na świetną postać; taką ostoję normalności w całym tym nienormalnym bajzlu. Marzy mi się jakiś wątek z pomyleniem magicznego niebieskiego napoju i wszystkimi konsekwencjami z tym związanymi. Co ty na to? Kiedy już będą pokutować za własną nieuwagę w łazience Mony, może Erin uda się znaleźć coś ciekawego w pokoju Lisy - albo na odwrót?]

    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  13. [Ale i tak bardzo mi miło - dziękuję :)
    Hahaha dobry pomysł, już sobie wyobrażam jak oboje wychodzą z pokoju i tak "a co ty tu robisz?", zawiązując tajny układ przeszukiwania nowo-otwartego korytarza.
    Może ją pomęczyć żartami i zagadkami, które znalazł w książce jeśli ma ochotę i wolną noc na spędzenie z nim chwilki przy butelce niebieskiego napoju :) Chyba, że Riddle może poprosić ją po czasie o pomoc z własną fryzurą, gdzie nie ma za krótkie łapki by równo wygolić maszynką tył hahahaha]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  14. [Wiesz że napisałaś komentarz o 22:22 - ale zbieg okoliczności!
    Hahah dobra! Speniają i uciekną do pokoju, teraz pojawił się groźny nowy pan którego nie znamy więc w idealnym momencie! :)
    Tak zrobimy, że "będzie pani zadowolona!". Zakład E & R & Synowie hahaha :D]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  15. [Bardzo dziękuję za powitanie! Takie właśnie lubię: konkretne i owocne. Pomysł na wątek jak najbardziej mi odpowiada, nie mogę powiedzieć złego słowa na Erin. Na końcu, w podpisie, zostawiam mały smaczek w ramach podziękowania. Dla męskiej części załogi pewnie nie byłby atrakcyjnym kąskiem, ale może Tobie się spodoba :D]

    Pobudki bywają trudne. Szczególnie w poniedziałki. Przynajmniej, jeśli ktoś musi wstawać do niej wcześnie rano. Thor nie pamiętał, czym zajmował się wcześniej, ale wychodził z założenia, że po dwóch dniach lenistwa, powrót do obowiązków musiał być przykrym uczuciem. Pragnął go znowu doświadczyć. Odkąd obudził się w tym dziwnym miejscu i zdążył wszystko pobieżnie obejrzeć, cierpiał na kompletny brak zajęć. Odczuwał niedobór rutyny, czegoś, co wyznaczałoby mu plan dnia. Obecnie nie wiedział nawet, jaki jest dzień tygodnia. To spędzało mu sen z powiek, całkiem dosłownie.
    Przez ostatnich kilka godzin bezskutecznie próbował zmusić się do snu. Miał nikłą nadzieję, że może to, co się dzieje wokół niego, to tylko koszmar, z którego musi się obudzić. Niestety, mimo wielokrotnych prób liczenia owiec, zmian pozycji oraz fizycznego zmęczenia, nie udało mu się zmrużyć oka.
    Gdy usłyszał hałas dobiegający ze wspólnego pomieszczenia, budzik wskazywał kilka minut po drugiej. O tej porze zazwyczaj wszyscy przebywali w swoich pokojach, dlatego postanowił wstać i sprawdzić, co się tam dzieje. Był tym na tyle zaalarmowany, że nie pokusił się o wcześniejsze założenie butów czy kombinezonu. Stawiając kroki najciszej jak potrafił, dotarł do pokoju wspólnego, ciągle podążając za odgłosem szurania. Zatrzymał się kilka metrów od dziewczyny, która przeszukiwała półkę z książkami.
    - Chyba nie powinno cię tu być o tej porze - mruknął, nie spuszczając z niej wzroku.

    THOR

    OdpowiedzUsuń
  16. [Postaram się, aby tak było, a dobre słowotoki nie są złe! :D]

    - Myszkowanie po nocy może być niezbyt bezpieczne, a raczej nie przyniesie większego skutku, niż za dnia - odparł, przypatrując się jej postawie. Nie sprawiała wrażenia jednej z tych histeryczek, które chcą wydrapać oczy za starą, zakurzoną książkę, tylko dlatego, że jej poprzedni właściciel podkreślił w niej ołówkiem jakieś słowo. Niektórym graczom właśnie tak niewiele było trzeba, by doznać niemal obłędu. Wszystko wydawało im się częścią misternie ułożonego planu lub manipulacji, zależnie od wyznawanych poglądów, jednak jak zwał, tak zwał.
    Podszedł do dziewczyny i nachylił się. Zaczął zbierać książki, które upuściła, a następnie odkładać je na półkę. Gdy stał w cieniu, jaki rzucał korytarz, mógł wydawać się wyższy i groźniejszy. Gdy znajdował się obok i porządkował ten niewielki księgozbiór, jakim dysponowali, nie sprawiał tak przerażającego wrażenia. Kiedy zachowywał spokój oraz miał zajęcie, dało się z nim całkiem nieźle porozumieć. Odkąd tu jednak trafił, takie momenty zdarzały się rzadko. Gra wiele namąciła w jego dotychczasowym życiu, jakiekolwiek wcześniej nie było.
    - Wątpię, żeby coś się w nich znajdowało. To byłoby chyba zbyt banalne - dodał, nie chcąc, by pomyślała, że coś ukrywa. Kiedy uporał się z zajęciem i wyprostował, wyciągnął dłoń w kierunku nieznajomej. - Thor - przedstawił się krótko.

    THOR

    OdpowiedzUsuń
  17. Mona Lisa siedziała na wysokim, barowym krześle na wprost jednego z wielu umieszczonych w tym pomieszczeniu ekranów. Przeciągłym spojrzeniem lustrowała jego ciemną głębię, srebrne ramy i migającą w stałym rytmie niebieską diodę. No właśnie. Niebieską. Pasującą do jej niebieskiego kombinezonu, a także do obicia krzesła, tapicerki kanap oraz koloru ścian, i automatów, i okładek książek, i piórka rzutki walającej się po stole, i nawet pościeli w jej pokoju - no i napoju. Niebieskiego napoju w matowej szklance, po której brzegach blondynka bezwiednym ruchem ręki rozlewała ciecz, kręcąc naczyniem. Już z chwilą obudzenia się ze śpiączki ten kolor stał się jednocześnie jej zmorą i błogosławieństwem. Z jednej strony, uspokajał on Monę - w tym przedziwnym miejscu był po prostu stały. Trwał, mimo wszystkich komunikatów, mimo prób wyważenia drzwi, które właśnie rozgrywały się za jej plecami wszędzie gościł kolor niebieski; uspokajając i łagodząc swoją głębią. Ale z drugiej strony, z drugiej strony barwa ta doprowadzała ją do pasji, kusząc niewyjaśnioną tajemnicą - zupełnie jak niebieski przedmiot ukryty między stronami notatnika leżącego na jej biurku. Przedmiot, który dręczył ją i wabił, i nie pozwalał zasnąć w nocy.
    Lisa gwałtownym ruchem otrzepała się z myśli, niemal czując jak zsuwają się z jej ramion. Hałas za jej plecami mocno nasilił się przez ostatnich kilka minut i dziewczyna uznała za stosowne sprawdzić, czy aby przypadkiem reszcie Graczy nie udało się zbudować dynamitu z kilku kabli i pasty do zębów. Wstała od stołu, przeciągając się dyskretnie. Niedopity napój zostawiła na jego dawnym miejscu. Gdy tylko udało jej się przepchać przez tłum gapiów, jeden ze zwolenników rozwiązań siłowych leżał już przyciśnięty po podłogi masą książek i jęczał cicho. Razem z kilkoma ochotnikami pomogła odgruzować rannego, który - jak to mężczyzna - spisywał już w myślach testament i pod nosem mruczał coś o bezpłatnej rehabilitacji. Lisa, która nie miała najmniejszej ochoty wysłuchiwać jego marudzenia zostawiła go w ramionach jakiejś brunetki, a sama wróciła do stołu. Coś jednak jej nie pasowało. Była pewna, że siedziała na miejscu na wprost ekranu, a tymczasem zostało ono już zajęte przez nieznaną jej kobietę. Zmarszczyła brwi, a czubek jej nosa lekko zadrżał.
    - Przepraszam - rzuciła uprzejmym tonem. - To miejsce jest już zajęte.
    Nie chciała wyganiać szatynki, ale liczyła chociaż na odzyskanie swojego napoju. Schyliła się więc nad stołem i podpierając się łokciem chwyciła jedyny dostępny napój; drugi bowiem znajdował się w dłoniach sąsiadki. Nie przywiązując dużej wagi do czystych ścianek kubka wzięła duży haust napoju.

    [Przepraszam za czas, laptop nawala i usechł mi kaktus - słowem, nie umiem w życie.]

    M.L.

    OdpowiedzUsuń