RIDDLE

WYGLĄD

Choć to miejsce nie pozwala na wiele, stara się maksymalnie utrzymywać swój zadbany i elegancki wygląd z którym uważa - lepiej mu do twarzy niż chaotycznym nieładem. Czarne włosy ma zawsze idealnie ułożone i zaczesane, mocno kontrastują z jego dość bladym obliczem. Jedynie siwizna lekko przyprószająca jego brodę zdradza wiek, ale mimo to siła drzemie w tym postawnym oraz wysokim mężczyźnie. Ma bardzo ciemne, w odpowiednim świetle niemalże onyksowe, oczy w których czai się zabawna iskra. Uśmiecha się dość często, można nawet powiedzieć że ujmująco, ale zależy to od gustu - podobnie jak z brzmieniem głosu, który jest lekko zachrypnięty. Sam nie wie, czemu jego uszy mają taki dziwny, szpiczasty kształt ale przypadły mu do gustu (albo zdażył się do nich przyzwyczaić patrząc na siebie w lusterku każdego poranka). Gdyby jednak mógł dołożyłby tam więcej kolczyków. Ma wielką bliznę na plecach, ale nie wie skąd i wydaje mu się, że jest dość stara bo przykro zbladła.

KOD NA NADGARSTKU

#911141976160

CHARAKTER

Śmieszek i to wbrew całej tej dziwnej sytuacji w jakiej się znaleźli, wszystko by podtrzymywać swój dobry humor i nie popadać w bezczynność, której nienawidzi. Ocenia ludzi, ale rzadko kiedy wypowiada swoje zdanie głośno jeśli nie jest ono na dany moment potrzebne - stara się zachowywać jak prawdziwy dżentelmen: czarujący, tajemniczy oraz elokwentny. Jeśli ktoś jednak nadepnie mu na odcisk odpłaci się pięknym za nadobne, tak działa życie. Okropnie ciekawski, cała sytuacja oraz dziwna dziura w pamięci są dla niego ogromnie intrygującą łamigłówką którą chce za wszelką cenę rozwiązać. I otworzy kiedyś tę zamkniętą skrzynie, choćby miał złożyć dynamit z zapałek, książki i nogi od krzesła. Wciąż jest lekko zdezorientowany całą sytuacją, ale nie zamierza siedzieć w miejscu i bezsensownie gryźć się z innymi. Nie ma na to czasu.

35 komentarzy:

  1. [Dzień dobry! Chcesz się pobawić w otwieranie skrzyni i inne konspiry, rozgryzanie kodów?]
    Lancelot

    OdpowiedzUsuń
  2. [Kolejna pozytywna postać, yay! Hej, hej, witam serdecznie :) Twój pan wydaje się być naprawdę w porządku. Potrzeba nam tu kogoś wesołego :) Wpadnij do mnie, jak najdzie Cię ochota. Udanych wątków! :) ]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj w Grze, RIDDLE. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. [Czeeeść, bardzo fajny pan! Co prawda moja pani jest trochę postrzelona, ale gdyby były chęci na wątek to zawsze jestem chętna. :'D Udanej zabawy. <3]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  5. [Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że ktoś w ogóle zauważył co mam na gifie, a ta suknia to zabiła wszystkich, więc nie martw się mnie również.
    Z tej okazji dam Ci wszystko, co tylko chcesz. A jak nie chcesz nic konkretnego, to wezmę po trochu z rozmowy, poznania się bliżej i pogrania bilarda. Nawet nam zacznę, ale jak coś chcesz to mów, wszystko Co napiszę, wszystko. Będę to powtarzać ileś razy, ale serio, jestem zaskoczona :D ]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *miało być Ci, ale chyba się za bardzo podekscytowałam, hahah

      Usuń
  6. [Dobrze mieć przyjaciela w takim kombinatorze. Cudny pan, a zdjęcie mega!
    Cześć, baw się tu dobrze!]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć, dziękuję za powitanie! Na wątek zawsze mam ochotę, a już szczególnie z takim zagadkowym panem (hahaha, hehehe, hihihi, ale ja dzisiaj jestem zabawna!). Skoro Riddle tak bardzo lubi wszystkie łamigłówki, to obstawiam, że dobrze radzi sobie również z szachami - w przeciwieństwie do Mony. Myślę, że widząc taktykę Lisy mężczyzna nie mógłby się powstrzymać przed jakąś reakcją, najprawdopodobniej lekko irytując dziewczynę. Co ty na to?]

    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wczorajszy dzień był dziwny. To znaczy przez znaczną jego większość był normalny i nieco nudny, ale wieczorna transmisja wszystko zmieniła. Teraz każdy wydawał się bardziej przejęty. Nawet jeżeli część udawała, że „wcależenie”. Lancelot nie pojmował jak można by się tym nie przejąć. W końcu dostali jakieś informacje.
    Lanc leżał na łóżku w swoim pokoju i wpatrywał się w sufit. Co to za Gra? Czy to dosłownie jakieś show i inni ludzie obserwują nas na ekranach? Czy to może raczej jakiś eksperyment. Czy wolność to naprawdę jedyna nagroda? Dlaczego miałby się na ochotnika zgłosić do czegoś takiego?
    Przez myśl przeleciały mu słowa notatki, którą dostał w powitalnej kopercie. „Umarło...”. W głowie miał już kilka kompletnie różnych interpretacji. Brak jasnych odpowiedzi go frustrował. Przeturlał się z łóżka na podłogę i zrobił kilkadziesiąt pompek. Wysiłek fizyczny trochę pomagał rozładować frustrację, ale i tak nie do końca. Po skończonych ćwiczeniach chwycił butelkę z niebieskim napojem i wypił zawartość duszkiem. Nie było to smakowo najlepsze, ale nie miał wyboru. W sumie miał... Napoje innych. Do tej pory nawet nie pomyślał by pić niebieską ciecz kogoś innego, ale teraz, gdy spiker o tym wspomniał...
    Lancelot skierował się pod prysznic, a jego głowę zalewały nie tylko strumienia ciepłej wody ale też kolejne pytania. Jak to jest aby taki napój był dopasowany tylko dla jednej osoby? Że każdy inny zachoruje? W sumie skoro potrafią wymazywać pamięć to może i robią takie napoje. Ale czy Lanc Powinien mimo wszystko spróbować?
    -To bez sensu- jęknął do siebie wycierając wilgotne ciało. I w tym momencie wiedział czego potrzebuje. Przyjaciela. Sprzymierzeńca. Wspólnika. Jak zwał tak zwał. Nie poradzi sobie sam z tym natłokiem myśli. Potrzebuje znaleźć kogoś, kto mu z tym wszystkim pomoże. Rozwikłać zagadkę. Wygrać grę.
    Wyszedł z pokoju ciągle zamyślony i nawet nie zauważył, że na kogoś idzie dopóki nie było już po fakcie.
    -Cholera! Przepraszam! - powiedział szybko w stronę czarnowłosego mężczyzny, którego przed chwilą potrącił. I oczywiście zanim pomyślał, wypalił- ...więc, jaki masz kod?

    Lancelot

    OdpowiedzUsuń
  9. [Ja tam wciąż liczę, że wygra Sasha Velour. Chociaż coś nie wszyscy są do tego przekonani, ale nieważne, hahah.
    Uwierz mi, nie zawiedziesz mnie. Sama nie jestem najlepsza w wymyślaniu: albo wpadnę na coś naprawdę ciekawego, albo kompletnie nie mam pomysłu na cokolwiek. Co do zagadek - może być, jak najbardziej! Powiedz mi tylko, czy zaczynamy od momentu jak dopiero się poznają, czy już mają wiedzieć jak się nazywają i że nie należą do gburków? To nam napiszę rozpoczęcie :) ]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  10. [Przywali czy nie przywali - zależy od poziomu zirytowania. Nie mam na myśli nic konkretnego; jeśli chcesz zacząć to masz wolną rękę.]

    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Cześć, śmieszku! Chcesz być może przez przypadek pomylić butelki z niebieskim napojem, a potem wspólnie cierpieć katusze w jednej łazience i nawiązać dziwną przyjaźń nad deską sedesową? A może spróbujesz załagodzić pełną napięcia sytuację w sali głównej, bo z powodu paranoi, niewiedzy i stresu na pewno dojdzie do niebezpiecznego konfliktu, a przez takie wtrącenie można przypadkiem oberwać? Calypso chętnie pobawi się w pielęgniarkę :D A może marzy ci się gra w rozbieranego pokera, tylko zamiast rozbierania będą informacje? Chociaż kto wie, może rozbieranie będzie miało miejsce, ale nie ma zbyt wiele rzeczy, z których można się rozebrać xD Jeśli Riddle da się porwać na wątek to bardzo serdecznie zapraszam, może wspólnymi siłami uda nam się coś stworzyć ;) ]

    Calypso

    OdpowiedzUsuń
  12. [No problemo, w końcu jesteśmy tu żeby się zaczepiać ;) No i może by jakoś te nasze postacie jakoś razem zaczepić. Może wpadliby na siebie w nocy, gdyby oboje próbowali obejrzeć dokładnie nowo otwarty pokój? Erin ma chwilowo spory mętlik w głowie, ale nasz śmieszek tak mnie urzekł, że na pewno ją trochę rozkręci ;)]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  13. [Super! To ja postaram się zorganizować im nocne spotkanie, a potem oczywiście schowają się na hmm... drinka? xD Erin również będzie miała problem ze swoimi krótkimi włosami, więc poza tym będzie układ fryzjerski!]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba nie należała do osób najodważniejszych. Była cicha, wolała trzymać się gdzieś z boku, a rozmawiać w cztery oczy. W pierwszych dniach odsypiała zmęczenie, później starała się poznać zasady rządzące nowym światem, ale okazało się, że grupy buntowników albo paranoików niespecjalnie przypadają jej do gustu. Ostatecznie zaczęła popadać w lekką frustrację, jakby sama zaczęła się nakręcać, widząc z jednej strony samotników, z drugiej strony wiążące się sojusze. A po środku stała ona. Ni w pięć, ni w dziewięć.
    Zachowania były przeróżne, ale większość osób z nudów szła spać wcześnie. Z tego co zdążyła zauważyć, niektórzy brali Grę za rzeczywiście świetną zabawę i w pokojach nie znikali sami. A ona leżała, przebudzona z niespokojnego snu, gapiąc się w sufit i w duchu ciesząc się, że ściany były grube. Spojrzała na budzik. Trzecia z kawałkiem. Nie mogła sobie darować, że to nie ona otworzyła te przeklęte drzwi. Nie była wystarczająco uważna i nie wiedziała dlaczego ją to frustrowało. Czuła się jakby poznawała obcą osobę – siebie.
    Cicho postawiła bose stopy na chłodnej podłodze. Ubrała się i wyszła z pokoju, rozglądając się po korytarzu i niczym chochlik przemknęła do kolejnych pomieszczeń. Miała zamiar przyjrzeć się bliżej temu, co się przed nimi właśnie otworzyło. Chudymi palcami drobnej dłoni przesuwała po ścianie. Kroczek za kroczkiem. I właśnie w tej chwili usłyszała inne kroki. Odwróciła się wystraszona, biorąc głośny wdech. I stała tak, bosa, z szeroko otwartymi oczami i lekko rozchylonymi ustami.

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  15. [Riddle mógłby zostać moim kumplem. Osobiście lubię śmieszków, Thor pewnie trochę mniej, ale przecież podobno to przeciwieństwa przyciągają się najmocniej. Myślę, że gdyby Riddle zaproponował jakiś handel informacja za informację, to Thor mógłby tę wymianę poważnie przemyśleć i dać odpowiedź. Co Ty na to? :D]

    THOR

    OdpowiedzUsuń
  16. Adore od krótkiego czasu czuła się trochę nieswojo, po dziwnej wizycie w toalecie, kiedy to poprawianie włosów zamieniło się w dziwny wybór między równie zagadkowymi wyborami. Mając niewiele czasu wybrała opcję najdogodniejszą dla siebie i jak bardzo zdziwiła się faktem, kiedy szyba od prysznica wyświetliła jej jasny, ale równocześnie tajemniczy przekaz. Z tej racji przez pół dnia szukała sposobu na rozmowę z jedną i najwłaściwszą osobą spośród wszystkich uczestników. Najgorsze było to, że przez ten cały czas od pobudki z jakiegoś długiego snu, nie miała jeszcze okazji zamienić z nim więcej, niż raptem kilka nieznaczących wiele słów. Zdążyła jednak wywnioskować, iż to właśnie jego nazywają Riddle. Był od niej starszy, ale na pewno łączyło ich jedno – przyjazne nastawienie do innych ludzi.
    Tego samego dnia Adore zajęła miejsce na kanapie chyba już pod wieczór, bo większość uczestników zniknęła za drzwiami do swoich pokoi. Najprawdopodobniej w celu odpoczynku w postaci snu albo cokolwiek innego czego już Adore wiedzieć nie chciała. Dziewczyna niby zaczytana z książką na podkulonych nogach, przyglądała się przewijającym w sali głównej ludziom. Wypatrywała charakterystycznego mężczyzny, który to już po niedługim czasie pojawił się obok stołu do bilarda. Po kilku uderzeniach kija o kule zainteresowana Adore wstała z miejsca nawet nie kusząc się o okładanie książki na miejsce. Najzwyczajniej w świecie podeszła do stołu, chociaż nie zrobiła tego nad wyraz pewnym krokiem.
    – Hej – uśmiechnęła się do Riddle’a, kiedy była już wystarczająco blisko. Oparła się bokiem o stół i kontynuowała. – Nie miałbyś nic przeciwko, gdybym się dołączyła? – zapytała szatynka, bawiąc się własnymi palcami. Chyba trochę zaczynała się obawiać odpowiedzi mężczyzny. Był ewidentnie od niej starszy i chociaż miły dla wszystkich, to miała wrażenie, że dla niej będzie inny. Wszystko przez to, że według wyświetlonej informacji najprawdopodobniej coś o niej widział. A może tak naprawdę nie wiedział nic. Istniał tylko jeden sposób, żeby się tego dowiedzieć. – Jestem Adore – uśmiechnęła się szerzej i przyjaźniej, wystawiając w jego kierunku swoją prawą rękę z nadzieją, że ujmie ją w swoją, by lekko potrząsnąć na przywitanie.

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  17. [Z pewnością bardziej zdezorientowana i przez to dziwna, o. A może by tak odwrócić role? Co myślisz o tym, żeby Riddle zrobił coś mojej panience? Umyślnie bądź też nie... wydaje mi się, że to mogłoby być ciekawe, tym bardziej że ta próbowałaby mu się odpłacić. :D]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  18. [Hej, hej!
    Ano nikt się jeszcze nie przywitał, ale to nic, ja się nie zrażam zwykle i zaraz pewnie sama pójdę wszystkich witać :) No i poczułam się zaproszona, przyszłam, więc możemy myśleć, co tu stworzyć :)
    Gra "razem" na pewno jest bezpieczniejsza, zwłaszcza, że jej się zdaje, że musi znaleźć kogoś konkretnego wśród wszystkich osób, tylko że jakoś tak trudno jej przychodzi nawiązanie jakiegokolwiek kontaktu...]

    - VANCE

    OdpowiedzUsuń
  19. [Chodź do nas, Delta może się podzielić tym, co wie o skrzyni :D Nawet jeśli nie ma tego dużo.]

    Delta

    OdpowiedzUsuń
  20. [Przez skrzynię dostarczono jej tort - nagrodę za rozwiązanie zagadki, więc wie, kiedy skrzynię da się otworzyć. Nie ma za to pojęcia, jak rzeczy trafiają do skrzyni - chętnie posłucha i czyichś pomysłów. Może nawet kawałek ciasta odstąpić, o. Milsze relacje jak najbardziej, może nawet przed tym, jak nagrodę dostała, żeby miała podstawę do dzielenia się wiedzą (i tortem).]

    Delta

    OdpowiedzUsuń
  21. [W zasadzie można by od tego zacząć. Sama otwartą skrzynię dokładnie obejrzała, niczego szczególnie ciekawego nie stwierdziła - więc uznała, że może ktoś inny dostrzeże w cokolwiek interesującego/przydatnego. Jak coś - mogę zacząć, ale pewnie trochę czasu mi to zajmie.]

    Delta

    OdpowiedzUsuń
  22. [Witam. Ciekawa postać i jeszcze lepiej napisane notatki. :D Masz na myśli jakieś zamieszki czy przeszukanie wszystkiego w niekoniecznie cywilizowany sposób? :)]

    OdpowiedzUsuń
  23. [Cześć! Mi też te trzy szóstki od razu rzuciły się w oczy. Zastanawiałam się nawet, czy nie nazwać go Omen, ale doszłam do wniosku, że wtedy poziom psychozy w GRZE osiągnąłby apogeum :D Rozwalić bardzo chętnie, tylko nawet zabawa w MacGyvera wymaga narzędzi, a z gówna bicza nie ukręcisz, chyba, że Riddle ma już w tym jakieś doświadczenie. Wkurza go, że bez jego wiedzy zrobili już dwa losowania, więc chce nadrobić zaległości. Także z Panem Jedynką. Zastanawia się, czy lepiej po dobroci, czy walnąć go w karczycho.]

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń
  24. {Hej, dzięki za powitanie. Leni zdecydowanie ma sporo do ukrycia, nawet z wypraną pamięcią. Twój pan mnie bardzo zainteresował jeszcze kiedy czytałam karty zastanawiając się czy dołączyć do bloga, więc pewnie, bardzo chętnie. Radosna aura może ją trochę zirytować ale niech się poirytuje, nie zaszkodzi jej. Moja panienka robi wyłącznie szalone rzeczy, raczej nie będzie problemu z wymyśleniem czegoś, żeby nie było nudno.
    Ale na razie chyba zaproponuję zwykłe zaczepienie Leni w pokoju głównym, bo jeśli nikt nic nie zrobi moja kruszynka powędruje do bezpiecznego kąta i zajmie się obserwowaniem reszty zamiast się przedstawić.}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  25. Nie ma sprawy - w końcu lepiej późno, niż wcale! :D Z ciekawości zerknęłam do szkiców i kuuurde, faktycznie. Zaginiony brat bliźniak! Szkoda, że uciekł (*) Riddle niestety chyba należy do tych, którzy działają na Balladynę jak przysłowiowa płachta na byka - sprytny, skupiony na celu i inteligentny. No i jeszcze rozwiązał większość zagadek... Wyczuwam siwy dym i szare chmury haha. Pomyślałam, że Balladyna może mu wpaść do pokoju (jednak to takie 50/50 bo zadałam pytanie Bazie Danych, czy jest taka możliwość), w poszukiwaniu dowodów na konszachty z Bazą Danych - gdy tylko się pojawi, od razu go o to oskarży.

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń
  26. {Jeśli ładnie poprosi, Leni nie będzie raczej w stanie odmówić. Zdecydowanie cierpi na słabość do dobrych manier}

    Leni

    OdpowiedzUsuń
  27. {Nie ma sprawy, ale w takiej sytuacji mogę ja przecież zacząć i poczekać tydzień}

    Leni

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie przejął się śmiechem mężczyzny. Czuł w jego głosie, że nie był on szyderczy. Ba, wyglądał raczej na rozbawionego całą tą sytuacją. Lanc również się zaśmiał.
    Zdziwiło go jednak trochę, że tak po prostu pokazał mu kod. Większość osób była bardzo nie ufna, a za takie pytanie można było nawet oberwać w zęby. Nie wszyscy jak widać dobrze znosili taką izolację, co jeszcze bardziej zastanawiało Lancelota. Czemu niby mieliby się zgłosić do tej gry dobrowolnie?
    Zerknął jednak na kod. 911141976160
    -Mhmm, tak jak myślałem- wysilił się na inteligencki ton. - Poza pierwszą liczbą nic mi to nie mówi.
    To prawda. Nie miał pojęcia co znaczyły te kody. Wiedział tylko ze COŚ musiały znaczyć. Sporo jedynek na przodzie, zanotował to sobie w pamięci, na wypadek gdyby się czegoś kiedyś dowiedział.
    -Dzięki mimo to- uśmiechnął się przyjaźnie, po czym pokazał czarnowłosemu swój tatuaż.
    -I przy okazji, jestem Lancelot. I w przeciwieństwie do niektórych staram się dowiedzieć jak najwięcej o tym miejscu, jak i o sobie. A jak jest z tobą?
    Wiedział, że to kolejne ryzykowne pytanie. Ale skoro pierwsze zostało dobrze odebrane, to czemu z drugim miało by być inaczej. Czuł, że warto zaryzykować i zyskać ewentualnego partnera.


    Lancelot

    OdpowiedzUsuń
  29. [Niecały metr siedemdziesiąt raczej nie pozwala mu na bycie jakoś wyjątkowo groźnym, po prostu jest charakterny. Pomysł ciekawy, aczkolwiek zastanawiam się jak miałoby to przebiegać. Wybraliby cały niebieski napój spod czyjegoś pokoju i schowali? Sawyer niedawno się obudził, więc nie wiem, czy nie lepiej ustalić jak dobrze się znają z Riddlem.]

    SAWYER

    OdpowiedzUsuń
  30. Mimowolnie uśmiecham się kiedy Jack Torrance wbiega do labiryntu. Pamiętam co stanie się za chwilę. Musiałam widzieć już kiedyś Lśnienie, przynajmniej kilka razy, bo znam każdą kwestię aktorów, ale film trzyma w napięciu tak czy inaczej. Kolejny łyk błękitnego napoju sprawia, że czuję się niemal jak w kinie. Już niedługo. Póki co, musi mi wystarczyć samotny maraton w sali głównej, w mojej ogromnej niebieskiej klatce.
    Pozostali uczestnicy rozeszli się dawno do swoich lofcików; musi być już koło drugiej w nocy, ale nie mogę zasnąć. No, i głupio byłoby przepuścić okazję urządzenia sobie prywatnego nocnego maratonu. Mimo, że większość tytułów na półce znam na pamięć, sama świadomość, że na kilka godzin mam salon wyłącznie dla siebie, wystarcza mi, żeby na chwilę rozwiać zły nastrój.
    Muszę przyznać, że organizatorom Gry nie brakuje poczucia humoru, skoro właśnie ten film ustawili nam na regale z płytami. Rozciągam się na kanapie w białych skarpetkach, popijam błękitny substytut coca coli, a na ekranie przede mną główny bohater arcydzieła Kubricka dostaje szału od zamknięcia w czterech ścianach. Świetny przekaz, odebrałam, kimkolwiek jesteś i mnie obserwujesz.
    Nie mam do nich o to żalu, trochę dystansu do życia, nawet takiego życia, nie zaszkodzi. Zresztą, wolę nie wykluczać opcji, że naprawdę sama się na to pisałam. W końcu nie znam się zbyt dobrze, nie znam w ogóle swojego poprzedniego, prawdziwego życia. Może naprawdę jestem aż tak świrnięta, że zgodziłam się na kod na nadgarstku, błękitne wdzianka i całą resztę zabawy?
    - Praca, praca, tylko praca. Jack się nudzi - powtarzam spokojnie na głos wyciągając w górę lewą rękę z wyprostowanym środkowym palcem, tak, że widać ją doskonale z każdego miejsca w sali. Wokół kodu kreskowego obwiązałam białą wstążeczkę, która wcześniej związywała papier prezentowy. Nie udało mi się zdrapać tatuażu, raczej nędzna ze nie masochistka, a kiedy tylko zamazałam go długopisem, okazało się, że jednak jest mi na coś potrzebny. Tasiemka jest wygodna, kiedy potrzebuję kodu po prostu ją rozwiązuję. Przez resztę czasu mam na ręce białą jedwabną kokardę.
    Jeśli obserwują mnie teraz jakieś niewidoczne kamery, a raczej nie mam wątpliwości, że tak jest, niech staruszek uzna to za transmisję specjalną.
    Za moimi plecami rozlegają się kroki, więc opuszczam rękę i nasłuchuję chwilę. Kroki zbliżają się w moją stronę, zgrzytam zębami, bo miałam nadzieję, że chociaż nocą będę miała spokój. Klikam pauzę i odwracam się przez oparcie kanapy w kierunku snopu światła wpadającego z korytarza przez otwarte drzwi do salonu. Mrużę delikatnie oczy, bo na razie pokój oświetlał tylko ekran telewizora. Zastygam w oczekiwaniu na wyjaśnienia, mierząc z krzywym uśmiechem sylwetkę faceta, który zatrzymał się na moment w progu. Nie widzę wyraźnie jego twarzy; światło pada na niego z korytarza od tyłu, dlatego mogę na razie dostrzec tylko zbliżający się do mnie kontur postaci. Mam nadzieję, że mam dobry powód, żeby wbijać bez zaproszenia.

    Leni

    OdpowiedzUsuń
  31. [Pogadać we dwójkę można, może wywrze się na niego większy wpływ. Podglądnęłam, że podobną akcję chcesz zrobić z Ghostem, ale nie daje on znaku życia. W takim razie może my zrobimy wjazd na chatę panu Jedynce?]

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń