#91342636171122

OMEGA

WYGLĄD

Długie palce co jakiś czas odruchowo poprawiają kosmyki idealnie ułożonych ciemnych włosów. Jasnoniebieskie oczy nieustannie skanują otoczenie. Materiał kombinezonu zakrywa dość bladą skórę, pod którą rysują się mięśnie. Wargi prawie non stop wykrzywione są w półuśmiechu, lecz mimo to spojrzenie pozostaje chłodne.

KOD NA NADGARSTKU

91342636171122

CHARAKTER

Zdecydowanie należy do osób, które lubią wyzwania, dlatego dobrze znosi sytuację, w której obecnie się znajduje. Większość czasu spędza w sali głównej, obserwując pozostałych i co jakiś czas zaczepiając kogoś w celu nawiązania rozmowy. Ma to jednak niewiele wspólnego z byciem miłym, po prostu stara się dowiedzieć jak najwięcej o ludziach, w których towarzystwie przebywa. Zwodzi, manipuluje, dopasowuje maski odpowiednio do sytuacji. Wie jednak, że nie należy wierzyć we wszystko, co wyciągnie się od innych. Na początku zdecydowanie nie należy do osób godnych zaufania, ciężko też zdobyć jego sympatię, ale na pewno warto. Z przyjaciółmi skłonny jest podzielić się wszystkim, czego się dowie, nie ma przed nimi tajemnic.
IMIĘ: nieznane
NAZWISKO: nieznane
DATA URODZENIA
dzień: nieznany
miesiąc: nieznany
rok: nieznany
MIEJSCE ZAMIESZKANIA
stan: nieznany
miasto: nieznane

9 komentarzy:

  1. Witaj w Grze, OMEGA. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witaj w gronie współtowarzyszy niedoli! Odnoszę delikatne wrażenie, że Omega i Erin są nieco do siebie podobni. Zapraszamy wobec tego do siebie, jeśli w jakikolwiek sposób przypadniemy Wam do gustu. A jeśli nie przypadniemy to też zapraszamy, bo i manipulacja, czy też ostatecznie nienawiść też się przydadzą. Bawcie się dobrze!]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hej, hej! Widzę, że on taki miły tylko z pozoru. Moje dziewczę w odróżnieniu od niego jest bardzo ufne, więc może Omega, by ją tak sobie zmanipulował, nie wiem do czego, do czegokolwiek. Wpadnij więc do mnie i jak Adore Ci podpasuje, to coś wymyślimy :) ]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  4. Calypso już od jakiegoś czasu nie spała. Leżała, wsłuchując się w miarowy oddech mężczyzny znajdującego się za jej plecami i czekała na jego ruch. Pewnie mogłaby skorzystać z okazji, wyswobodzić się z jego objęć, zgarnąć kombinezon i bieliznę leżące w jego pokoju na podłodze, po czym spokojnie wyjść, jakby nic się między nimi nie wydarzyło, lecz była ciekawa, jak Omega zareaguje po przebudzeniu, mając ją obok siebie w łóżku. Na pewno nie podejrzewała, że przyciągnie ją jeszcze bliżej, by po chwili zacząć składać słodkie pocałunki na jej ramieniu, które wysłały elektryzujący dreszcz wzdłuż jej kręgosłupa.
    — Masz szczęście, że ta pobudka jest tak przyjemna, inaczej kopnęłabym cię w jaja — wymruczała Calypso, wyciągając się w jego stronę, by ułatwić mu sunięcie miękkimi wargami po jej skórze. Wciąż nie otwierając oczu, wyciągnęła dłoń w bok, kładąc ją na żebrach mężczyzny i podążając do góry. Czerpała zwykłą przyjemność z sunięcia palcami po jego umięśnionych ramionach, które jeszcze przed chwilą tak pewnie obejmowały ją w talii, z ciepła promieniującego z jego nagiego ciała, które o wiele lepiej chroniło ją przed chłodnym, klimatyzowanym powietrzem niż cienka kołdra. Nawet jeśli podjęła decyzję o nieufaniu pozostałym zawodnikom, bo ktoś z nich mógł być szpiegiem ludzi prowadzących tę chorą Grę (naprawdę dobrowolnie zgodziła się na coś takiego?), to bliskość drugiego człowieka koiła jej nerwy. Może nie miała zbyt wiele czasu, by zacząć odczuwać samotność, w końcu obudziła się zaledwie wczoraj, ale te sterylne wnętrza prawie identycznych pomieszczeń, ich minimalizm i wręcz jaskrawa biel były odpychające, a większość osób biorących udział w Grze pozbyła się już pierwszego szoku po obudzeniu, na miejsce którego pojawiła się lodowata podejrzliwość oraz posępność. Analizowanie w kółko tych samych wskazówek pozostawionych przez organizatorów, zadawanie tych samych pytań kolejnym uczestnikom wybudzającym się ze śpiączki, kolejne nieudane próby sforsowania zamków czy odkrycia znaczenia stojącego za cyframi w kodzie wytatuowanym na ich nadgarstkach… No cóż, nastroje w głównej sali nie były zbyt przyjacielskie, gdy w końcu się w niej pojawiła. Błyskawicznie zrozumiała wtedy, że musi przyjąć odpowiednią taktykę i doskonale szło jej nabieranie tych wszystkich łatwowiernych, zadufanych w sobie facetów, gdy podszedł do niej Omega. Nawet nie pamiętała, jak ostatecznie znaleźli się w tej sytuacji, ale było coś uspokajającego w obecności mężczyzny w łóżku. Przystojnego mężczyzny. I bardzo utalentowanego. Jej wargi bezwiednie rozciągnęły się w lekkim uśmiechu, gdy w jej głowie pojawiło się wspomnienie wczorajszej nocy. Musiała zacząć tworzyć nowe wspomnienia, skoro została ograbiona ze swoich starych i cieszyła się, że będzie mogła jako pierwszy zachować tak przyjemny obraz.
    — To o wiele ciekawsza pobudka niż wczoraj — stwierdziła, jej głos wciąż był lekko zachrypnięty ze snu. Przechyliła głowę, by ustami musnąć jego skroń (sama nie wiedziała, dlaczego to zrobiła) i w końcu otworzyła orzechowe oczy, posyłając mu uśmiech. — Nie będę narzekała, jeśli jutro będzie podobnie. — Pewnie nie powinna mówić takich rzeczy, które można by uznać za propozycję. Nie powinna się przywiązywać do nikogo, skoro byli jej konkurentami w zawodach, ale miała wrażenie, że trzymanie Omegi przy sobie to dobry pomysł. — Przydałoby się jeszcze jakieś śniadanie do łóżka, które dla odmiany nie będzie ohydnym, niebieskim napojem, choć tym razem ci odpuszczę.

    Calypso

    OdpowiedzUsuń
  5. Calypso zmrużyła nieznacznie oczy, rzucając mu wyzywające spojrzenie. Musiała walczyć z przemożną chęcią wpicia się w jego wargi rozciągnięte w czarującym uśmiechu.
    — A chcesz się przekonać, czy blefuję? — spytała słodko, zaciskając palce na jego barku i przekornie wsuwając kolano między jego uda zupełnie naturalnym gestem. Może odebrali im pamięć, ale wyglądało na to, że pewnych odruchów mimo wszystko nie dało się usunąć. Zastanawiała się, czy poprzednia ona, ta prawdziwa, z imieniem i nazwiskiem, datą urodzenia, miejscem zamieszkania, była równie krnąbrna i pewna siebie, ale szybko pozwoliła tej myśli ulecieć. Wczoraj spędziła wystarczająco dużo czasu, próbując dojść do jakiś wniosków, lecz jedynie rozbolała ją od tego głowa. Omega za to skutecznie odwracał jej uwagę.
    Czy to właśnie dlatego zaprosił ją do swojego pokoju? Bo też miał dość rozmyślania nad tym, co tutaj robił i potrzebował odrobiny rozrywki, by zapomnieć o swoim obecnym położeniu, a Calypso wydała mu się być odpowiednią kandydatką? Nie mogłaby go za to winić. W końcu nic o sobie nie wiedzieli, czy w takich warunkach możliwe było stworzenie jakiejkolwiek głębszej relacji? Wolałaby jednak wiedzieć, czy była wykorzystywana jako odskocznia.
    — Możesz traktować to jako ewentualne zaproszenie — powiedziała w końcu, przegryzając wargę. Powinna go zapytać, lecz nie chciała się odsłaniać. W końcu to była Gra. Każda słabość mogła zostać wykorzystana przeciwko niej.
    — To irytujące. W ten sposób nie mogę się nawet dowiedzieć, co mi smakuje — stwierdziła Calypso z naburmuszoną miną. Wydawało jej się, że kiedyś lubiła jedzenie i delektowała się każdym kęsem, ale nie miała jak tego sprawdzić. Im dłużej tutaj przebywała, tym bardziej irytowała ją ta sytuacja; jak miała się czegoś o sobie dowiedzieć, skoro pozbawili ich wszystkich drobiazgów, w zamian dając bezkształtne kombinezony i jednakowe przybory? Jedynym indywidualnym przedmiotem była ta przerażająca laleczka voodoo, do której przyczepiony był krótki liścik z zagadką mającą wiele różnych rozwiązań. Po przebudzeniu była zbyt zaskoczona tym, co się wokół niej działo, by zastanawiać się nad tym, jaka kiedyś była, ale im więcej czasu spędzała w towarzystwie Omegi, tym bardziej żałowała, że została pozbawiona swoich wspomnień. Zastanawiała się, z kim przeżyła swój pierwszy raz, ilu miała chłopaków, jaka była najgorsza randka, na której była. Od tego się zaczęło, a potem w jej głowie pytania pojawiały się lawinowo. Co lubiła, czego nie lubiła, czy miała jakiś bliskich, którzy by się o nią martwili, czy jednak dobrze rozgryzła przesłanie z karteczki i nikt o nią nie dbał, a jeśli tak to jaka była jej historia. Przede wszystkim zastanawiała się, co popchnęło ją do udziału w Grze, której zasad wciąż nie znała. Co prawda pojawił się pierwszy komunikat, ale on tak naprawdę nic nie znaczył i nie rozwiał wszelkich zastrzeżeń uczestników.
    W tej chwili było jej jednak wybitnie trudno skupić się na własnych wątpliwości, Omega zbyt skutecznie rozpraszał ją swoimi dużymi, ciepłymi dłońmi opartymi na jej żebrach niebezpiecznie blisko jej piersi i wargami, które stawały się coraz bardziej zachłanne w ponownym poznawaniu jej wrażliwej skóry. Jej palce samoistnie wplotły się w jego ciemne włosy, delikatnie ciągnąc w niemej prośbie o więcej, a z jej ust wydobyło się pełne aprobaty westchnięcie.

    Calypso

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cześć! Całkiem przyjemny pan, nawet jeśli trochę manipulator.
    Baw się tu z nami dobrze!]

    Breath

    OdpowiedzUsuń
  7. [O nie. A już byłam pewna, że ten Omega to jest w gruncie rzeczy całkiem miły i nie spróbuje okraść żadnego z graczy z jedynego co tam właściwie posiadają - informacji. Mimo wszystko Mona zaprasza do siebie; kto wie - może nawet ma jakieś informacje, z których może zostać okradziona?
    Masy weny i wątków! Cześć!]

    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dzień dobry! Chcesz się powypytywać nawzajem?]
    Lancelot

    OdpowiedzUsuń
  9. [Ojej, dziękuję za takie ciepłe słówko, naprawdę :) Co powiesz na to, by się sobą zainteresowali, próbowali omamić nawzajem, ale okazałoby się, że oboje to zbyt twarde sztuki? ;) Później Erin zaczęłaby go traktować jak kogoś godnego sojuszu, mogłaby przyuważyć jak ktoś podmienia mu stojący na blacie posiłek, dałaby mu delikatnie znać i mielibyśmy początek budowania zaufania. Jak Ty to widzisz?]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń