#95547525431

BREATH

WYGLĄD

Pozwalasz innym sądzić, że nieidealny, perfekcyjny nieład na Twojej głowie to wynik długich minut spędzanych przed lustrem. Rozbiegane spojrzenie pod uważnym wzrokiem obserwatora staje się spokojne, stabilne i rozważne. Pełne wargi właściwie nigdy nie wyginają się w uśmiechu, a kilkudniowy zarost nawet Ci się spodobał. Nie dbasz o to jak wyglądasz, ani o to jak wyglądają inni. Mówią, że jesteś wysoki, ale przecież nie sięgasz dłonią sufitu. I mówią, że w niebieskim Ci do twarzy, choć masz dziwne wrażenie, że czerń jest Twoim kolorem.

KOD NA NADGARSTKU

95547525431

CHARAKTER

Oddech. Głęboki, oczyszczający, otrzeźwiający. Tylko tego jesteś pewny. Nie wiesz, czy przeczesywanie włosów prawą dłonią to bardziej nawyk, czy oznaka zdenerwowania. Nie wiesz czy zarost miałeś zawsze, czy spałeś tak długo, że go nabyłeś. Nie wiesz dlaczego tu jesteś, ale wyglądasz na dziwnie odprężonego. Oddech. Tylko on trzyma Cię przy zdrowych zmysłach.
IMIĘ: nieznane
NAZWISKO: nieznane
DATA URODZENIA
dzień: nieznany
miesiąc: nieznany
rok: nieznany
MIEJSCE ZAMIESZKANIA
stan: nieznany
miasto: nieznane

29 komentarzy:

  1. [Chodź do mnie prędko!]

    BLACKMASS

    OdpowiedzUsuń
  2. [Theo ♥ Mam sentyment do jego buźki; sama kiedyś często go wykorzystywałam. Czy Arrow może pomóc mu w przeczesywaniu włosków? Chodź, pomyślimy coś!
    No i cześć. Baw się dobrze c:]

    Arrow

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hej, hej Night! Dobrze Cię tu widzieć :) W razie czego jestem pod Adore, chociaż wiem, że zaraz mnie skrzyczysz za Pris. Ale i tak chodź, coś pomyślimy! <3 ]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  4. [Bue, nie chcę bicia.]

    Inferno

    OdpowiedzUsuń
  5. [Bez głaskania! Może wzajemna pomoc w zgadywaniu zagadek? :D]

    Inferno

    OdpowiedzUsuń
  6. [Założymy duet miszczów. :D
    Dobra, zacznę!]

    Inferno

    OdpowiedzUsuń
  7. [Mnie się nie mówi takich rzeczy, bo wtedy biorę wszystko, ahahah.
    Myślę sobie, że może oboje nie będą mogli spać/zasnąć, więc zjawią się w sali wspólnej. Któreś z nich może już tam być, nawet może paść na Adore. Po prostu liczyła na to, że ktoś się zjawi, a tu o! :) Nie wiem, jak na to zareaguje Breath, ale Adore pewnie będzie próbować zapytać go, czy też dostał coś w niebieskiej kopercie. Pewnie następnego dnia przyszłaby o tej samej godzinie, żeby zobaczyć, czy i on przyjdzie, czy nie. Więc już jak tam wolisz :) ]

    Adore

    OdpowiedzUsuń
  8. [Może wieczorny turniej w rzutki? Do momentu, aż zostaną ostatnimi zawodnikami na polu walki (jako zespół przeciwko komuś lub nawet ciekawiej - jako przeciwnicy). I zobaczymy, czy będzie głaskanie w nagrodę, czy wydrapywanie oczu za karę, bo będą mieli siebie dość ^^]

    Arrow

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj w Grze, BREATH. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Słońce, dałem wybór Administracji. Ona dała mi kobietę, a ja z pokorą przyjąłem.
    Przychodzę więc. Masz coś dla mnie?]

    Bianca

    OdpowiedzUsuń
  11. [Twój Pan także niczego sobie. Jeśli nie straszne mu gryzienie i drapanie to niech tuli. ♥]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  12. [Mów czego chcesz, ja się godzę na wszystko.]

    Bianca

    OdpowiedzUsuń
  13. [Oj, nie wiem. Może by go w jakiś sposób intrygowała? Ona raczej się do nikogo nie odzywa, milczy i tylko obserwuje. Albo mógłby być świadkiem tego jak rzuciła się na inną dziewczynę i ją ugryzła? I byłby tym, który ją od niej odciągnął. Co Ty na to?]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  14. [Cóż, żeby była na niego zła o to, że się nie odzywa, to musiałaby od niego coś chcieć, a wątpię, by to zrobiła, skoro nie ufa nikomu i woli polegać na samej sobie. Może wpadli kiedyś na siebie, zderzyli się i zaiskrzyło nie w tę stronę, w którą powinno?]

    Bianca

    OdpowiedzUsuń
  15. [Czasem i ze spojrzeń można coś wykrzesać. Cześć, czołem, szalenie miło mi poznać, bo chyba nigdy nie było okazji :) W każdym razie te spojrzenia mnie zaintrygowały. Skoro oboje są dość wycofani, posyłają sobie jedynie spojrzenia, to może będą przez pozostałych postrzegani mimowolnie jakby mieli pewnego rodzaju niepisany, cichy sojusz? Gdyby wyniknął jakiś konflikt w sali głównej, podział na paranoików i buntowników, może nasi mogliby się razem ulotnić z linii ognia? Luźno rzucam pomysł w eter, możesz lepić z tego jak z plasteliny :)]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  16. [Tym lepiej i ciekawiej! Więc zaczniemy od samej bójki, tak? Wyproszę u Ciebie zaczęcie?♥]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  17. [No w pozytywną stronę. To pomyśl, a najlepiej zacznij. Ja się dostosuję. Jak Admini dali mi panienkę, to Ty możesz narzucić co tam sobie chcesz.]

    BIANCA

    OdpowiedzUsuń
  18. [Aj, kochana. ♥ Nie ma sprawy, pisz jak Ci wygodnie! Bardzo niecierpliwie czekamy.]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  19. [A może? Nie słynę ze zbyt dobrej pamięci, więc jak najbardziej możesz mieć rację :) Cieszę się bardzo i chyba nam nic więcej do szczęścia nie trzeba. Zobaczymy jak nam się z tej plasteliny lepi :) Dziękuję za zaczęcie! <3]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  20. Spędziła całe popołudnie na kanapie. Wodziła koniuszkiem palca po kodzie kreskowym wytatuowanym na nadgarstku; przeskakiwała od cyfry do cyfry, zasłaniała jedną i kilka na raz, próbowała zmieniać ich kolejność, odczytywać od początku i końca. Czuła, że to nie wystarczy. Szyfr, do którego klucza nie udało jej się dotąd znaleźć, pozostawał zagadką i nie zdradzał jej niczego przydatnego. Najpewniej zawierał w sobie datę urodzenia, może chociaż wiek. Może cyfrom można było przyporządkować jakieś słowo, litery lub zbitki liter, które układały się w sensowną całość. Poprawiła się nieco, podciągnęła wyżej, a nogi podwinęła pod siebie w ciasny precel, gdy poczuła na ramieniu czyjąś dłoń. Zaciskała się na nim mocno i, zdaje się, bardzo nie lubiła sprzeciwu. Dłoń kobiety, wysokiej, czarnowłosej, starszej od Arrow, która potrzebowała w swojej drużynie jeszcze jednego zawodnika. Do gry w rzutki, jak się okazało.
    Może tego właśnie potrzebowała. Maleńkiej odskoczni od nabijania sobie głowy teoriami i wyjaśnieniami; kruchymi i naciąganymi, nie mającymi żadnego oparcia, by nie zafiksować się i nie zwariować. Trudno było powiedzieć, czy bawiła się dobrze, czy źle. Uśmiechała się, bo to robili wszyscy. Przybijała piątkę ilekroć komuś udało się trafić w tarczę, a nie w ścianę wokół niej i poczuła presję, gdy nadeszła jej kolej. Atmosfera się rozluźniła; zapomniano na moment o tym, że, o ironio nikt niczego nie pamięta, niczego o sobie nie wie. Choć z drugiej strony wydawało się to kompletną stratą czasu. Arrow grała, najlepiej jak potrafiła, ale jej myśli błądziły gdzieś wokół; pomiędzy pozostałymi graczami, tymi siedzącymi na kanapach i krzesłach, rozbijały się o ściany, meble i tam ginęły, rozmyte w powietrzu.
    — Teraz chyba twoja kolej — mruknęła nad ramieniem ciemnowłosego mężczyzny. Był wysoki, wyższy od niej; musiała wspiąć się na palce, by jej głos nie uwiązł za jego plecami. Jego twarz nie była ani wesoła, ani smutna. Zdenerwowana czy odprężona. Była... Nijaka. Jak gdyby znalazł się w tym towarzystwie wbrew sobie i jedynie przez grzeczność w nim pozostawał. Chwyciła jego dłoń i powoli prostując palce rozłożyła ją; na jej środku spoczęły kolorowe rzutki, zwieńczone grotem ze sztucznego tworzywa. Zapewne po to, by nikomu za ich sprawą nie stała się krzywda — Może... Spróbuj tego?
    Sięgnęła palcami do kącików ust mężczyzny i pchnęła je ku górze; delikatnie, by nie wbijać paznokci w jego skórę i nie sprawić mu bólu. Uśmiech wyglądał sztucznie, teatralnie, ale jego twarz nabrała odrobiny charakteru. Przez chwilę trzymała dłonie w pogotowiu, jakby w obawie, że jej misterne dzieło rozsypie się szybciej, niż powstało.

    [No pewnie! ♥]

    Arrow

    OdpowiedzUsuń
  21. Była spokojna tylko kiedy się obudziła, kiedy je powieki delikatnie się rozchyliły i ujrzały sufit. Wtedy jeszcze nie była na tyle przytomna i świadoma by zdać sobie sprawę, co się tak właściwie z nią stało. Jednak fakt, że nic nie pamiętała, nawet własnego imienia budził w niej niezwykłą irytację i wkurwienie. Gryzła wargi do krwi, zagryzała policzki, klęła w myślach, jej głowa wręcz eksplodowała. Na zewnątrz jednak pozostała spokojna, nie zdradzała żadnych oznak zdenerwowania czy zirytowania. Nie odzywała się do nikogo, nie zawierała żadnych znajomości, nie znała imion otaczających ją ludzi. Jedynie się w nich wpatrywała, oceniała każdy gest i ruch, zdobywając informacje i trzymając je w swojej ślicznej, jasnej główce.
    Dzisiaj jednak działo się z nią coś dziwnego. Natrętne myśli jak muchy bzyczały jej nad uchem, dodatkowo kręciła się blisko niej dziewczyna i patrzyła na nią, wręcz wgapiała się w Bluegumm a to nie zwiastowało niczego dobrego - jedynie wkurwiało dziewczynę. Przeczesała palcami nerwowym ruchem swoje miodowe kosmyki długich włosów, zaciskając na nie palce i mrucząc w myślach: Spokojnie, spokojnie, spokojnie. Jesteś spokojna, Blue. Powtarzała sobie w myślach, zaciskając mocno powieki. Kiedy jednak jakieś słowa doszły do jej uszu, niespodziewanie się podniosła i rzuciła na niczemu winne dziewczę. Razem przewróciły się na podłogę a perliste zęby blondyneczki wgryzły się niespodziewanie w szyję nieznajomej dziewczyny. Nie wiedziała o niej praktycznie nic, jednak to nie powstrzymało jej szału. Nadgryzła jej skórę na szyi i ramieniu, rozrywając nieco materiał bluzki. Niesłychane ile wściekłości i siły kryło się w tym drobnym ciałku.
    Nie spodziewała się tego, że zostanie odciągnięta tak szybko. I to przez przystojnego nieznajomego, który sprawiał takie wrażenie jakby nic go nie obchodziło. Tak, Bluegumm wcześniej go obserwowała i to niejednokrotnie. Ze względu na swoją urodę zwrócił na nią uwagę, jednak jego zachowanie było znacznie bardziej interesujące.
    — Puść mnie! Puszczaj! Puść, Ty cholerny brutalu. — piszczała przeraźliwie cienkim głosem, wiercąc się i próbując wyrwać z jego silnych objęć. Kiedy w końcu postawił ją na podłodze, w bezpiecznej odległości od swojej ofiary. Blue nie dała jednak za wygraną i już podbiegła do dziewczyny; kiedy znowu wkroczył Breath, tym razem jednak przełożył ją przez ramię i pomimo tego że się szarpała, wierzgała i okładała go tymi swoimi małymi piąstkami, puścił ją dopiero wtedy kiedy znaleźli się w jego pokoju. Wzrokiem przesunęła po otoczeniu i ściągnęła brwi, pokój wyglądał równie identycznie co jej. Zamrugała kilkakrotnie powiekami, jednak wciąż była niespokojna. I chyba nie miała zamiaru się uspokoić. Stanowczo za długo była już spokojna.
    — Po co mnie tu przyprowadziłeś? — sapnęła, z trudem normując swój oddech. Kiedy nie piszczała, jej głos miał wyjątkowo przyjemną barwę. Delikatną, miękką i oblaną słodyczą. Cóż, może nim trafiła do Gry spełniała się jako wokalistka? Tego niestety nie wiedziała. Żadne ze wspomnień nie wracało, nie miała nawet delikatnych przebłysków.
    — Wypuść mnie.. — jęknęła cicho, bez namysłu do niego podchodząc. Chciała złapać za klamkę jednak on zagradzał jej drogę, próbowała go przesunąć jednak bezskutecznie. Paznokcie wbiła w jego przedramiona, ciągnęła za rękawy jego bluzki. Zachowywała się jak wariatka, zupełnie jakby była niestabilna. I chyba była. Cała ta sytuacja skutecznie wytrąciła ją z równowagi. A może wcześniej nie była normalna?
    Osaczona tymi myślami, naparła na niego ciałem chcąc wymusić aby ją przepuścił. Uniosła na niego swoje roziskrzone spojrzenie, zadzierając głowę do góry. Była przy nim maleńka, znacznie mniejsza niżby chciała.

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  22. [Cześć! Dziękujemy ślicznie. Może moja zdolność rozwiązywania zagadek będzie się mieć lepiej niż w poprzedniej edycji.
    Podejście może i zdrowe, ale pewnie za jakiś czas jej się znudzi i zacznie się trochę angażować.
    Pomyśleć o czymś jak najbardziej możemy. Delta sporo czasu spędza w swoim pokoju, w kółko słuchając pozytywki, którą znalazła tam po przebudzeniu, ale i we wspólnej przestrzeni da się na nią trafić. Raczej z książką, niż przy jakiejkolwiek grze - ze względu na odpływanie myślami średnia z niej uczestniczka tego typu rozrywek.]

    Delta

    OdpowiedzUsuń
  23. Byłaby zdecydowanie spokojniejsza, gdyby to, co zastała po przebudzeniu dawało jej jakiekolwiek pojęcie na temat tego, co się stało. Jakiś wisiorek, list, litera, książka… cokolwiek, co nadawałoby jakiś kształt jej myślom. Nic z tego. Z drugiej strony wiedziała, że nie przywykła do paniki, a po obejrzeniu w telewizji Wprowadzenia do Gry, coś w niej się uspokoiło. Zgodziła się. Zgodziła się na udział w Grze, a więc najprawdopodobniej miała jakiś powód. Miała przeczucie, że nie postępowała w sprzeczności z samą sobą, więc tym bardziej nie widziała sensu w lataniu po pomieszczeniach w ferworze buntu, czy strachu.
    Chyba lubiła rutynę. Również jej poranki niewiele różniły się od siebie, nie dbała o urozmaicenia, zakładając, że najpierw przeczyta wszystkie, choćby najnudniejsze książki, a potem zacznie się martwić. Jedyne, czego brak odczuwała nieco zbyt mocno to zapach. Wszystko było tu tak sterylne, że momentami miała wrażenie, że się dusi. Jej posiłek co prawda nie pachniał nadzwyczajnie, ale chociaż pachniał. Była chyba jedną z nielicznych osób, które na posiłku spędzały długie minuty.
    Zwykle nie przebywała w grupach. Jeśli z kimś rozmawiała, to raczej w cztery oczy, a gdy akurat nie było w pobliżu osoby, która swym usposobieniem by jej odpowiadała, to siedziała albo przy posiłku, albo przy książce przy ścianie. Przesuwała wtedy palcami po papierze, kilka razy przyłapała się na tym, że próbuje powąchać, czy zapach książki jest jej znajomy. Ale wydawało się jej, że tutaj nawet książki nie miały zapachu. Obserwowała ludzi, przyglądając się, czy nie noszą czegoś niezwykłego, jak się zachowują i myślała. W kółko myślała.
    Z uniesionymi lekko brwiami obserwowała, jak niektórzy rozważają wyważenie drzwi, czy inne szalone pomysły. Z kolei paranoicy nieco ją przerażali, więc odsunęła się lekko. Dzięki temu niewielkiemu ruchowi zauważyła mężczyznę, któremu ocena zaistniałej sytuacji wprost malowała się na twarzy. Dwie grupy zaczęły nawzajem obrzucać się wyzwiskami, na co Erin zareagowała jedynie nikłym uśmiechem, nie odrywając wzroku od mężczyzny.
    - A ty? – usłyszała nagle koło siebie, co wywołało u niej gęsią skórkę. Jej mózg zaczął natychmiast szukać odpowiedniej strategii. Uniosła oba kąciki ust w nieco nieobecnym, odrobinę niepokojącym uśmiechu.
    - Ja? – zastanowiła się chwilę. – Zjadłabym kurczaka. – odparła cicho, patrząc na rozmówcę, który wydał się nagle zbity z tropu. Erin odsunęła się jeszcze trochę i zaczęła udawać, że czyta książkę. I tylko wystające znad okładki, wpatrzone w mężczyznę naprzeciwko, rozbawione oczy i uniesiona lekko brew świadczyły o radości, jaką sprawiło jej chwilowe udawanie szurniętej.

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  24. [Cześć! Przepotwornie podoba mi się opis Breath - mówi o nim tak mało i tak dużo jednocześnie. Super! Co do wątku to... Raaany, nie mogę wymyślić nic konkretnego na zaczęcie. Ech. Co myślisz o niemych zawodach w układaniu domku z kart w środku nocy?]

    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie czuła się komfortowo z tym, jak kombinezon zdradzał wszystkie szczegóły jej sylwetki – i upływające dni nic w tym względzie nie zmieniły. Tym bardziej wolała nie rzucać się w oczy. O ile w ogóle dało się uniknąć uwagi innych, gdy wokół obecnych było co najwyżej kilkanaście osób… No nic. Zawsze mogła znaleźć sobie w miarę komfortowy kąt i tam spędzić przynajmniej część czasu. Tak jak teraz: skulona w jednym ze sporych foteli, z książką przed nosem. Nie żeby rzeczona książka należała do ciekawych – ot, tanie romansidło z rodzaju tych, o których człowiek zapomina wkrótce po przeczytaniu – ale samą swoją obecnością pozwalała Delcie na przekazanie komunikatu „JESTEM ZAJĘTA”.
    Kiedy we wspólnej sali nagle zapadła cisza, choć jeszcze przed chwilą rozbrzmiewał w niej spokojny głos lektora opowiadającego o życiu łososi, opuściła książkę i rozejrzała się. Kilka osób na kanapach przed telewizorem, mężczyzna w sąsiednim fotelu, grupka grających w karty – chyba niczyjej uwadze nie umknął napis „Witamy w Grze!” widniejący na wszystkich ekranach w pomieszczeniu.
    Jakiej, do diabła, GRZE? Nie było jej dane zastanawiać się zbyt długo, bo moment później miejsce napisu zajął prezenter telewizyjny. Prezenter, do którego już po pierwszym głupim uśmiechu poczuła silną niechęć, ale zmusiła się, by skupić uwagę na jego wystąpieniu. Wakacje czy nie wakacje, gra czy nie – lepiej mieć choćby minimalne podejście o swojej sytuacji. „Wykorzystajcie go mądrze” wybrzmiało w końcu, a potem nagle zgasły wszystkie ekrany.
    – Co o tym myślisz? – zapytała siedzącego najbliżej mężczyznę, trochę zrezygnowana. Jej się wcale usłyszane informacje nie podobały. Już wcześniej niektórzy byli irytujący ze swoimi usilnymi próbami rozszyfrowania kodów czy marudzeniem na zamknięte drzwi i skrzynie. A teraz to dopiero się zacznie!

    Delta

    OdpowiedzUsuń
  26. [Hej! Dzięki ci ślicznie - mam nadzieję że "kombinatoryka" się przyda! :D
    Też baw się dobrze (i ubieraj więcej niebieskiego :D)]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  27. [Cześć! Bardzo dziękuję ci za przywitanie, choć przychodzę już trochę spóźniona xD Nigdy nie prowadziłam podobnej postaci, Calypso to taki mały eksperyment, ale zobaczymy, co z tego wyniknie. Strasznie chciałabym wymyślić jakiś wątek z Breathem (tak to się odmienia?), lecz na razie nie mam zbyt porywającym pomysłów. Pewnie dostałby małego zawału, gdyby w środku nocy wszedł do sali głównej, a tam skulona na kanapie Calypso czesałaby przerażającej laleczce voodoo włosy i śpiewała piosenkę własnego autorstwa o wyrywaniu narządów z ciała xD A potem niech jeszcze przez przypadek ktoś ich zamknie w jednym pomieszczeniu, Breath na pewno się ucieszy. Mogliby stanąć przed lustrem i odprawić rytuał Krwawej Mary xD Albo ktoś specjalnie rozbiłby swoje lustro, Breath i Calypso wpadliby do pomieszczenia akurat, żeby powstrzymać tę osobę przed zrobieniem sobie krzywdy ostrym odłamkiem, bo nie radziłaby sobie z presją gry, a potem musieliby niańczyć tego kogoś. Okej, mam dziwne pomysły. Możemy pójść w inną stronę, mniej makabryczną – mogliby zagrać w bilard, za każdą wbitą bilę można zażądać od przeciwnika odpowiedzi na swoje pytanie. A tak w ogóle to nie wiem, co wyżej napisałam, aż mi wstyd, że nie stać mnie na lepsze pomysły :/ Zawsze Calypso mogłaby się przyczepić do Breatha, który traktowałby ją jak młodszą siostrę albo ogólnie jakiś drobny sojusz. Ktoś w ramach sabotażu mógłby jednemu z nich podrzucić zły napój, konsekwencje byłyby dość opłakane i jedno opiekowałoby się drugim?]

    Calypso

    OdpowiedzUsuń