#99413912510157

BLACKMASS

WYGLĄD

Kruczoczarne włosy wyraźnie kontrastujące z bladą cerą, zawsze są w nieładzie, jak gdyby miał być to swoisty wyraz buntu. Jasne, błękitne oczy od białek oddziela wyraźna, ciemna otoczka wokół tęczówek. Z twarzy podobny zupełnie do nikogo. Całkiem szczupły i całkiem wysoki, pod niebieskim kombinezonem skrywający delikatny zarys mięśni

KOD NA NADGARSTKU

99413912510157

CHARAKTER

Kocha ironię i nie boi się jej używać. Obudził się pewnego dnia i spoglądając w swoje lustrzane odbicie po prostu wiedział, że wszyscy dookoła są dla niego wrogami, a przynajmniej właśnie tak sobie wymyślił. Taką obrał taktykę i tak rozpoczął swoją grę. Niechęć wymalowana na jego twarzy sprawia, że ciężko jest mu zaskarbić sobie jakikolwiek szacunek, jakąkolwiek życzliwość. Ubzdurał sobie, że ma sekret, którego musi pilnie strzec i tak się właśnie zachowuje. Prawdopodobnie pozostali, już dawno uznali go za wariata, który ma jakąś obsesję. Zdarza mu się nerwowo rozglądać dookoła, zaciskając mocno pięści, zagryzając wargi i jedynie w myślach powtarzając sobie na okrągło: prawda, prawda, prawda.
IMIĘ: nieznane
NAZWISKO: nieznane
DATA URODZENIA
dzień: nieznany
miesiąc: nieznany
rok: nieznany
MIEJSCE ZAMIESZKANIA
stan: nieznany
miasto: nieznane

13 komentarzy:

  1. Witaj w Grze, BLACKMASS. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć! Jak coś niesamowitego, to trzeba zacząć z przytupem. Blackmass w każdym widzi swojego wroga, ponadto uważa, że musi strzec jakiegoś sekretu. Na pewno nie spodoba mu się widok Arrow myszkującej po zakamarkach w środku nocy; może znaleźć coś na niego. Kłótnia, przepychanka, bójka? Jak myślisz?]

    Arrow

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dajmy im coś mocnego. ♥ ♥ ♥]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć, robaczku <3 Uroczy przyjemniaczek, chyba go lubię. Może Erin będzie jego paranoją? Gdyby coś mu się uwidziało, że kobieta wszędzie za nim chodzi, że go obserwuje, mogłoby dojść do całkiem ciekawo-niebezpiecznej sytuacji, nie? W końcu ona mogłaby się również zacząć go bać. Dodatkowo, któreś w wcześniej mogłoby chlapnąć jakąś drobną informację, ale w oczach obojga zastraszonych ludzi urosłoby to do rangi wielkiej tajemnicy? Może doszłoby nawet do gróźb? Hm?]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  5. [Chyba nie trzeba, damy sobie radę ;) Dzięki, pyszczku <3]

    ERIN

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wydaje mi się, że nasze postaci za sobą nie będą przepadać. xD]

    Bianca

    OdpowiedzUsuń
  7. [Może skrobnij mi jutro mejla, co? Bo póki co ja także mam pustkę. XD]

    BLUEGUMM

    OdpowiedzUsuń
  8. Breath zadziwiająco spokojnie przyjął fakt, że niczego nie pamięta. Nie chodził w kółko, nie szukał drogi ucieczki, nie panikował i nie wbiegał na ściany. Zupełnie jakby gdzieś w środku wiedział, że tak ma być, że chyba nic mu nie grozi i jest bezpieczny. Zupełnie jakby usunęli wszystko z wyjątkiem tej pewności, że jest dokładnie tam, gdzie powinien. I podczas gdy nazywał wariatami tych, którzy na jego oczach tracili rozum, może właśnie to on był jego pozbawiony?
    Niczym bezbronna kukiełka przesypiał spokojnie noce, budził się każdego ranka, dokładnie w ten sam sposób przeprowadzał toaletę i pojawiał się w pokoju wspólnym. Każdego dnia najpierw grał w karty, później decydował się na partyjkę w kości, a wieczorem wybierał rzutki, by zaraz po nich wrócić do swojego pokoju i znów zasnąć, oczekując następnego dnia. Co prawda niewielkie pudełeczko przez cały czas pochłaniało jego myśli, czasem do tego stopnia, że przegrywał w warcaby, jednak nie wariował na punkcie jego zawartości. Przecież to nic takiego, przecież nie musi oznaczać niczego.
    Podczas gdy inni zbierali się w grupkach by znaleźć rozwiązanie, on stał jedynie pod ścianą i przyglądał się im, czasem prychając pod nosem. Owszem, sam też nad tym myślał, właściwie to uważał, że wie dużo więcej od nich, jednak nie zamierzał się tym obnosić. Obserwował, analizował, przetwarzał- niczym maszyna, kompletnie pozbawiona uczuć. Nie potrafił się w nic zaangażować, nie potrzebował towarzystwa innych. Chciał tylko stąd wyjść. Nie, on potrzebował stąd wyjść.
    Przyglądanie się paranoikom stanowiło ostatnio jego największą rozrywkę. Z początku właściwie każdy wydawał się zdezorientowany, jednak z czasem większość się uspokoiła, zwyczajnie przyjmując to, w jakim położeniu się znaleźli. U niektórych jednak przerażenie się nasiliło i to właśnie oni wzbudzali największe zainteresowanie Breath’a. Obserwował ich reakcje na otoczenie i innych ludzi, aż w końcu sam postanowił w ów otoczeniu się pojawić. Wybrał sobie chłopaka o kruczoczarnych włosach, który zazwyczaj siedział na uboczu i przysiadł się do niego bez żadnego słowa. Nie chciał od razu przytłaczać swoją obecnością. Był jednak ciekawy jak pracuje umysł takiej osoby i dlaczego wybiera panikę zamiast spokoju.

    Breath
    [Rzeźb coś z tego, kochanie ♥]

    OdpowiedzUsuń
  9. W pokoju wspólnym nie zastała nikogo. Był ciemny i pogrążony w ciszy, a cisza ta niemal wbijała się w głowę. Rozmowy, wiele głosów nakładających się na siebie i niezrozumiałych, były denerwujące i nie pozwalały w spokoju zebrać myśli. Sprawiały jednak, że miejsce to stawało się bardziej namacalne, rzeczywiste. Dzięki nim nie czuła się wyizolowana niczym w równoległym wszechświecie, gdzie jedyną żywą istotą była ona sama. Jak malutki kanarek zamknięty w klatce, którego obserwuje się zza metalowych prętów, podziwia jego urok i od czasu do czasu częstuje chrupkim krakersem. Wcześniej krążyła po swoim pokoju, od ściany do ściany, pomiędzy łóżkiem, a szafą, przechodziła do łazienki i z powrotem. Krzyżowała ręce na piersi, potem za plecami, wyłamywała palce i wreszcie sama nie wiedziała, co jeszcze może z nimi zrobić. Nie czuła zmęczenia, oczy zamykały się opornie nawet na tą krótką chwilę, gdy próbowała nimi zamrugać. Nie uzbrojono jej w żadne narzędzia, w żadną wiedzę. Nic przydatnego, ale nawet zaglądanie w przypadkowe miejsca, bez pomysłu i konkretnej przyczyny, przeczucia, wydawało się lepsze od bezczynności.
    Starała się nie zdradzać swojej obecności; stąpała powoli, na palcach i oddychała spokojnie mimo narastającego niepokoju. Nie wiedziała, co go powodowało. W półmroku wszystko wyglądało inaczej. Niewyraźne kształty majaczyły na tle nicości i pobudzały wyobraźnię w najmniej odpowiedni sposób. Najmniej odpowiedni dla Arrow. Zaczęła bowiem wszędzie dopatrywać się zagrożenia; czegoś nienazwanego, co czyhało na nią w ciasnym zakamarku i wyciągało po nią swoje łapska. Absurd gonił absurd, lecz nie zamierzała wracać do pokoju. Nie teraz, gdy nikt nie mógł jej przeszkodzić.
    Mebli nie dało się ruszyć z miejsca. Uklękła na podłodze u podnóża fotela i przejechała palcem w miejscu jego styku z podłogą. Nie było tam żadnej przerwy, nie można było zajrzeć pod spód, a jednak chwyciła jego miękkie obicie i pociągnęła. Raz, drugi, nieco mocniejszy, aż wreszcie materiał wyśliznął się z jej palców, a sama Arrow padła jak długa na plecy. Wtedy usłyszała opodal czyjeś kroki. Zagarnęła zmierzwione włosy z policzka i odkleiła jeden ich kosmyk od ust, zamarła. Czyżby jednak groziło jej jakieś niebezpieczeństwo? Podniosła wzrok na mężczyznę, gdy jego sylwetka wyłoniła się z mroku i zarysowała wyraźnie tuż obok niej.
    — Tu musi gdzieś coś być. O mnie, o tobie — wyjaśniła cichym szeptem i dźwignęła się z powrotem na kolana. Wodziła dłonią po siedzisku fotela szukając jakiegoś słabego punktu, szwu lub dziury — Informacja to władza, chyba ktoś za mocno wziął to sobie do serca. Pomożesz? — dodała i przesunęła się na podłodze nieco w bok. Teraz przyglądała się badawczo czemuś, co miało służyć jako podłokietnik.

    Arrow

    OdpowiedzUsuń
  10. [Witam serdecznie! Jestem jak najbardziej za, więc możemy od razu omawiać, albo nawet iść na żywioł. ;D]

    Mystie

    OdpowiedzUsuń
  11. [Grr, miałem wpaść z pomysłem wcześniej, ale burza i pozrywane przewody w mieście trochę popsuły mi plany, ale przybywam! Co powiesz na złamanie schematu złego Thora? Chętnie wymierzyłby swoją agresję w kogoś, kto próbowałby np. wymaglować z informacji Blackmassa.]

    THOR

    OdpowiedzUsuń