Wprowadzenie

Powoli i bez pośpiechu zbliżała się noc. Uczestnicy znużeni ciągłym powtarzaniem tych samych czynności, które wydawały się nie mieć sensu, krążyli to tu, to tam, po raz kolejny zdając sobie sprawę, że nic nowego nie odkryją. Krótko mówiąc, dla niektórych pierwszy, jednocześnie szokujący i przeraźliwie nudny dzień dobiegał końca. Pewnie wszyscy za chwilę poszliby spać, gdyby na ekranach telewizorów w sali głównej nagle nie pojawił się napis. Białe, wyraźne litery tańczyły na niebieskawym tle, układając się w czytelne wyrazy.

Witamy w Grze!

Były tam jeszcze przez chwilę, pozwalając nacieszyć zdziwiony wzrok domniemanych graczy, tych znużonych i tych do reszty pochłoniętych przed momentem filmem przyrodniczym, zatytułowanym "Wielki Wyścig Łososi", którego odtwarzanie bez ostrzeżenia zostało przerwane, a potem zniknęły, by w ich miejscu pojawił się prezenter telewizyjny.


Witam was, drodzy uczestnicy! Zapewne nie wszyscy  zdążyli się obudzić do tej pory, ale nie będziemy przez to reszty trzymać dłużej w niepewności, dlatego zaczynamy już teraz. Co się z wami stało? Otóż znajdujecie się w budynku położonym trzynaście tysięcy metrów nad ziemią, więc nie radzę podejmować akcji rozwalania ścian.
Tu prezenter zaśmiał się serdecznie, jak gdyby właśnie opowiedział jakiś dobry żart.
Poza tym, że są one prawie niezniszczalne, a w niewielkich oknach, przez które raczej się nie przeciśniecie, znajdują się pancerne szyby, nikomu z was nie uda się dotrzeć na dół, hm, jakby to ująć, w jednym kawałku, dlatego dla własnego dobra nie próbujcie.
Pierwszą informację mężczyzna zakończył uśmiechem i na krótką chwilę spojrzał w kartki leżące przed nim na biurku, jakby naprawdę był zwykłym prezenterem wieczornych wiadomości, które akurat dzisiaj nie niosą ze sobą żadnych tragedii, ani narodowych, ani jakichkolwiek innych.
Druga sprawa, a mianowicie, dlaczego nic nie pamiętacie. Tak, to my was uśpiliśmy i wyczyściliśmy wam mózgi z wszelkich wspomnień, ale sami się na to zgodziliście. Możecie mi wierzyć lub nie, nie jestem tu bynajmniej, by cokolwiek wam udowadniać.
Kolejny beztroski uśmiech i zerknięcie na papiery.
Czemu tu jesteście i jak macie się stąd wydostać? Odpowiedź jest prosta jak, wybaczcie trywialne wyrażenie, budowa cepa i tak też ją sformułuję: bierzecie udział w Grze i ten, który ją wygra, zdobywa też wolność. Niezbyt skomplikowane, prawda?
Zanim ktokolwiek zdążył przytaknąć, odpowiedzieć lub o cokolwiek spytać, mężczyzna podjął dalej, jakby czytał im w myślach.
Zatem, jakie są cele... Wbrew pozorom jest tylko jeden. Musicie dowiedzieć się o sobie wszystkiego.
Nacisk wywarty na ostatnie słowo nie pozostawiał wątpliwości, że należy tę informację traktować dosłownie i to w stu procentach. Dodane niemalże natychmiast przykłady tylko umacniały w tym przekonaniu.
Gdzie mieszkaliście, co zwykle jedliście, jaka jest wasza rodzina, czy wiązaliście sznurowadła, zaczynając od jednej pętelki czy od dwóch, no i oczywiście jak się nazywacie. To wszystko możecie spisywać na kartkach i w notesach, które macie u siebie w biurkach.
Prezenter stosunkowo głośno wciągnął powietrze nosem i wrócił do swojego monologu.
Co do rzeczy całkowicie przyziemnych... Każdy ma swój pokój oznaczony numerkiem, tym, który macie na nadgarstku Stylowe kreseczki, nie sądzicie?
Brak odpowiedzi. A raczej szansy na jej udzielenie.
Macie w nim łóżko, w którym śpicie, łazienkę, w której się myjecie i załatwiacie swoje potrzeby oraz szafę, w której wisi wasze ubranie. Jest tam również taki substytut kosza na bieliznę, gdzie zalecam wrzucać brudne rzeczy, włącznie z ręcznikami nie pierwszej świeżości. Chyba, że w jakiś sposób odkryjecie swoją dawną nie do końca higieniczną naturę i postanowicie do niej wrócić, wtedy nie jest to konieczne. Wracając do tematu, na zewnątrz stoi automat, a w nim butelki z niebieskim napojem każdy odpowiednio zbilansowany i dobrany do was oraz waszych potrzeb. Pijecie tylko swój, bo inne mogą wam niemiło zaszkodzić. Jeśli chcecie, próbujcie, a potem spędzajcie tydzień w łazience, to ode mnie nie zależy, aczkolwiek ostrzegam i mówię, że jedne mogą szkodzić bardziej od drugich. Wasz jednak nic wam nie zrobi. Dostarczy odpowiednich składników i zaspokoi głód, choć, jak pewnie już spostrzegliście, nie ma zachwycającego smaku. Musicie jednak pamiętać, by pustą butelkę wrzucić do specjalnego otworu wtedy po jakimś czasie wróci pełna do automatu. Co do pokoju, w którym jesteście teraz...
Wyciągnął szyję i zrobił ruch głową, jakby rozglądał się po pomieszczeniu, w którym patrzyli na niego w osłupieniu.
To mogę wam powiedzieć, że to na razie początek. Macie telewizor, cztery mniejsze ekraniki, książki i filmy nie powalające ani fabułą, ani treścią, kilka gier, trochę miejsca do siedzenia, stół bilardowy i tarczę z rzutkami. Nic ciekawego, to jasne,  lecz na tym nie kończy się budynek Gry. Później powiem wam resztę, może coś z tym zrobicie.
Szybkie zakończenie sprawy i przejście do kolejnej. Również opisanej krótko i zwięźle.
Na koniec mój ulubiony temat, czyli "Od czego zacząć?". Co podpowiadam? Zdecydowanie nie od rozgryzania kodów, bo płeć można sobie wystawić, patrząc w lustro. I tu taka  mała instrukcja, jak coś wisi między nogami, nawet jak małe, mężczyzna, jak nie, kobieta problem rozwiązany natychmiastowo. Polecam raczej przyjrzeć się zostawionym dla was paczuszkom i kopertom, a zwłaszcza temu, co kryją w środku. Tu szybciej o jakiś trop, a i cyfry nie śnią się po nocach, tylko inne dziwa.
Prezenter wyglądał na wielce rozbawionego, grając dziadka, który swoim licznym wnukom opowiada różne, niestworzone historie. Uczestnicy w swojej roli wydawali się mniej szczęśliwi.
Nie martwcie się, jeżeli nadal uważacie, że i tak niczego nie wiecie. Od tej chwili będę pojawiał się częściej, w różnych porach dnia i nocy. To czy na mnie natraficie zależy właściwie od szczęścia. Życzę powodzenia w Grze!
Uśmiechnął się na zakończenie i wstał.
A, i jeszcze jedno. Reszta uczestników, jeśli jeszcze jej nie widzieliście, śpi w swoich pokojach zamkniętych od wewnątrz. Gdy wybudzą się ze śpiączki, pewnie prędzej czy później do was przyjdą. Nie próbujcie ich stamtąd wyciągać siłą czy innymi sposobami. Zresztą... teraz macie więcej czasu od nich. Wykorzystajcie go mądrze.
Dodał, pochylając się do nich oparty dłońmi o blat stołu i zniknął, bo nagle wszystkie ekrany się wyłączyły, pozostawiając po sobie jedynie czarną pustkę i brak odpowiedzi na niezadane pytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz