BALLADYNA

WYGLĄD

Wyglądaj jako kwiat niewinny, ale niechaj pod kwiatem tym wąż się skrywa. Przeraźliwie chuda, snuje się niemrawo po korytarzach niczym duch z ciemnych cmentarzy, a jej czarne oczy świdrują każdą mijaną sylwetkę na wylot, dostając się do duszy, największych lęków i największych pragnień – a przynajmniej takie odnosi się wrażenie. Wygląda, jakby miała złamać się wpół pod mocniejszym uściskiem czyjejś dłoni; swój bunt przejawia odmową picia niebieskiego napoju, choć zawsze kończy się to dla niej źle – ostatniego, trzeciego dnia nie jest w stanie sama po niego pójść. Zawsze zadbana, z idealnie spiętymi w kok włosami, ma w sobie coś z damy dworu, ale w jej oczach widać wariatkę rodem ze szpitala psychiatrycznego.

KOD NA NADGARSTKU

61981362525479

CHARAKTER

Wygląda na miłą, prawda? Jej delikatna postura, śnieżnobiała cera i wielkie oczy wzbudzają zaufanie. Póki nie znajdzie sposobności, do uprzykrzenia Ci życia, jest całkiem urocza, bardzo uprzejma i zawsze uśmiechnięta. Wystarczy jednak krótki impuls, okazja... I wtedy ma w sobie coś z szatana, który przybrał maskę anioła, złośliwego chochlika, odsuwającego ci przy stole krzesło z nadłamaną nogą, podstępnej, małej żmii, która wsunie ci się w nogawkę i pokąsa, gdy na ułamek sekundy stracisz czujność. Jest gotowa zrujnować czyjeś życie, tylko po to, by było jej wygodniej, a jej serce obkute jest lodem – nie wie, nie pamięta, co uczyniło ją taką niewzruszoną na ludzkie cierpienie, czy może po prostu taka się urodziła. Jest gotowa zrobić absolutnie wszystko, by się dowiedzieć i wrócić tam, skąd przyszła – o ile w ogóle ma do czego wracać...

16 komentarzy:

  1. Witaj w Grze, BALLADYNA. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Hej! We all go a little mad sometimes ;)
    Jeszcze nie wiem, jak połączyć twoją wariatkę z moim z reguły twardo stąpającym po ziemi Klausem, ale proponuję wymianę spostrzeżeniami na temat prezentów, lub teoriami spiskowymi. Ewentualnie coś niepoprawnego. Co ty na to?]

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń
  3. [Balladyna (swoją drogą trafny pseudonim) wydaje się naprawdę przerażająca. :) Jeśli wszyscy gracze mają jakąś kryminalną przeszłość, to ona niewątpliwie przyniosła ze sobą pokaźną kartotekę.
    Cześć, baw się dobrze, a w razie chęci zapraszam do Ghosta.]

    OdpowiedzUsuń
  4. Podejrzewam, że Baza Danych po takich ekscesach prędzej wstrzyknie jej głupiego jasia niż nagrodzi wypuszczeniem, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana :D Klaus się zainteresuje, tym bardziej że buchający testosteron nie znajdujący ujścia może mu uderzać do głowy. Z drugiej strony jej wychudzone ciałko nie wywoła wielkiego poruszenia, haha. To gdzie ją znajdzie, wijącą się na stole bilardowym?

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń
  5. Liczyłam na większą ekstrawagancję z jej strony, ale niech będzie. Za kogo ty go masz, Klausa nie wprawi w osłupienie widok gołej dziewuchy ;) Oczywiście nie wiadomo, jaki był w "poprzednim życiu", na pewno nie zahukany. Standardowe pytanie, chcesz zacząć czy ja mam zaczepić?

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam cię serdecznie, chociaż po długim czasie! :) Balladyna (jak ktoś wspomniał, naprawdę trafne przezwisko) jest ostrą laską i widać nie da sobie w kaszę dmuchać. Dogadałaby się z Thorem tak myślę, którego już niestety z nami nie ma :c Nie wiem, czy Riddle nie wyda jej się odrobinę zbyt luzacki, ale niemniej zapraszam do skradania się i rozwiązywania zagadek!]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  7. {Pewnie, że mam ochotę, chociaż myślę, że ma słabych relacjach z ludźmi podobieństwa u naszych pan się kończą. Leni jest strasznie wycofana; raczej obserwuje i podjudza innych do działania, niż sama robi widowisko. Ale myślę, że może właśnie także dzięki temu mogą się dogadać. Jakieś propozycje na początek znajomości? Wolałabym, żeby to Bal zrobiła pierwszy krok, chyba, że wymyślisz sytuację, w której to Leni będzie ZMUSZONA do tego. Mi szczerze nic za bardzo nie przychodzi teraz do głowy}

    LENI

    OdpowiedzUsuń
  8. [Już myślałam, że nikt do mnie i Sawyera nie przyjdzie. Może to właśnie ona będzie przechodzić, gdy Sawyer zacznie walić w drzwi, zanim wpadnie na to, jak je otworzyć?]

    SAWYER

    OdpowiedzUsuń
  9. [Będę bardzo wdzięczna za rozpoczęcie.]

    SAWYER

    OdpowiedzUsuń
  10. [Zdecydowanie go przeceniasz - to zwykły, dojrzały facet ;) widziałam żE tobie też się udało rozwiązać zagadkę więc wielkie, wielkie gratulacje!
    Ha! Świetny pomysł, wpadaj śmiało i zobaczmy co wyjdzie z konfrontacji :D]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba będą przeskakiwać iskry między nimi. Ot, kolejna wariatka - w końcu nikt normalny nie zgodziłby się na Grę. Tylko u każdego to się inaczej objawia; prędzej każe jej odłożyć wszystko na miejsce, bo porządek musi być.

    To miejsce nie oferowało zbyt wiele rozrywek. Raptem pokój z łazienką i wspólna sala. Sztuczny obieg klimatyzacji nie mógł zastąpić haustu świeżego powietrza, którym napełniłby płuca. Wydzielono mu przestrzeń, gdzie nie mógł się zmęczyć. Tak prawdziwie, oprócz namiastki wykonywanej by nie zgnuśnieć. Tyle dobrego, że pomagała mu oczyścić myśli. Odebrano ubrania, w
    których zwykł chodzić. Odcięto od korzeni, w jakiś sposób go określających. Czy kogoś w ogóle miał? Ktoś na niego czekał? Musiał się konkretnie ustawić w życiu! Wiek jaki wystawił sobie, patrząc w lustro do czegoś zobowiązuje. Więc po co miałby porzucać wolność dla gry, gdy wygrana niczym się nie różni?
    Wszystkie ciekawe smaki (lub nieciekawe, niczego nie mógł być pewny) zostały pewnie zmielone, rozłożone na czynniki pierwsze w laboratoryjnych probówkach, a z nich stworzono syntetyczny substytut, który nie miał dawać przyjemności, jedynie naładować akumulatory. Naoliwić maszynę. Zaprogramować na nowo? Cholerny czyściec, tylko zamiast oczyszczenia łaknie się informacji.
    Faktycznie, na stacji zdążyła już rozpuścić się plotka o wychudzonej ekshibicjonistce - desperatce, lecz dopóki nie dochodziło do bezpośredniej konfrontacji, zbywał te rewelacje wzruszeniem ramion. Aż do dziś. Zegarek wskazał godzinę popołudniową, gdy zachciało mu się poćwiczyć koordynację ręka - oko na tarczy z rzutkami. Hałasy słyszalne były już w korytarzu, gdzie w pośpiechu mijały go co bardziej bojaźliwe osoby. Wskazując ręką salę wymownie pukały się w czoło przy akompaniamencie soczystych przekleństw. Ktoś odważniejszy siedzący w fotelu ryknął, by posprzątała ten burdel, gdy już spuści z siebie ciśnienie. I nie tłucz płyt, do kurwy nędzy!
    Zatrzymał się w przejściu, z przyklejonym uśmiechem taksując wychudzone ciałko od stóp do głów. Uniósł nieznacznie brwi, słysząc, co ten wojowniczy chochlik wygaduje.
    - Gapię się na twoją kościstą dupę i doszedłem do wniosku, że muszę być nieźle wyposzczony, skoro interesuje mnie ona dłużej niż kilka sekund - rzucił swobodnie, zajmując krzesło obok. - Tak nagle się rozpromieniłaś...co chcesz tym ugrać? - rozsunął sobie górę kombinezonu, by pozbyć się uczucia idealnego dopasowania

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń
  12. [Jaki wzrost ma Balladyna? Przy pisaniu Sawyera to dla mnie dość ważne, bo jemu trochę brakuje do metra siedemdziesięciu.]

    Szarpał i tłukł w tę płytę wykonaną z niewiadomego materiału, która zamiast umożliwiać przejście i właściwie spełniać swoją funkcję, to właśnie przejście uniemożliwiała. Był wściekły, tak bardzo, że przeszedł do kopania i wtedy stało się coś, czego się na chwilę obecną nie spodziewał - drzwi ustąpiły.
    Zachwiał się, całkowitą niespodzianką była bowiem wygrana tej swoistej batalii o wolność. Równowagę odzyskał jednak szybko, a swoją uwagę natychmiastowo skupił na dziewczynie, która przed nim stała.
    – Co to za miejsce? Kim jesteś? Czemu nie pamiętam jak się nazywam? – zadawał pytania z prędkością, której nikt by się po nim nie spodziewał. Dopiero po zakończeniu swojej wypowiedzi zdał sobie sprawę z tego, że jemu też zostało zadane pytanie. – Paletę i pędzle. I jakąś notatkę – wypowiedział już spokojniej, jakby nagle w tym samym miejscu stanęła osoba o zupełnie innym usposobieniu.
    Rozejrzał się na boki. Wszędzie było irytująco jasno, co przyprawiało go o ból głowy. Wydawało mu się, że lepiej by się czuł w jakimś ciemnym pomieszczeniu, może przy mdłym świetle kilku świec, może przy świetle wpadającym przez zabrudzoną szybę, ale przecież nie wiedział, czy przed przebudzeniem jego dom nie był tak samo jasny. O ile w ogóle miał jakiś dom.
    – Jest tu ktoś jeszcze? – dodał, przesuwając dłonią po twarzy. Czuł się zmęczony, chociaż chyba nie powinien. Zdał sobie sprawę z tego, że nie wiedział nawet jak długo tkwił w śpiączce.

    SAWYER

    OdpowiedzUsuń
  13. [Cześć! Muszę przyznać rację innym - imię, zdjęcie i karta idealnie do siebie pasują. Natomiast sama Balladyna jest trochę przerażająca - ale może to i dobrze, w końcu trzeba jakoś sobie radzić w grze... Witam cieplutko na blogu!]

    Mona Lisa.

    OdpowiedzUsuń
  14. [Nie chcę, żebyś pomyślała, że jestem niemiła, ale kiedy popełniasz błąd, stawiając kropki w ten sposób w dialogach, polecam przeczytanie sobie jakiegoś poradnika, na przykład: KLIK
    Mnie nikt nie poprawiał, gdy popełniałam błąd i żałuję. Mam nadzieję, że się nie obrazisz.]

    Na samą informację, że znajdowali się gdzieś wysoko, przeszły go ciarki. Czyżby miał lęk wysokości? Wzruszył ramionami do własnej myśli i miał szczerą nadzieję, że jego rozmówczyni nie miała okazji tego zaobserwować. Była chyba zbyt zajęta wylewaniem swoich żali.
    Patrzył na dziewczynę, której irytacja wydawała się wzrastać wraz z każdym wypowiadanym słowem. Otrzymywanie prezentu było w takim razie czymś normalnym tu? Każdy musiał dostać coś innego, skoro Balladyna była tak zdenerwowana. Swoją drogą - kto ją nazwał w ten sposób?
    – Więc, Balladyno, co dostałaś? – Był zaciekawiony tym, co dziewczyna musiała znaleźć w swoim pokoju, że była tak zdenerwowana. Był też ciekaw tego, co mogły oznaczać prezenty. Wiązały się z tym, kim byli w przeszłości? A może miały wyznaczyć im nową drogę życia? Nie wiedział nawet, czy miał jakikolwiek talent plastyczny, nie miał okazji tego sprawdzić.
    Niewiedza go męczyła. Miał ochotę położyć się na podłodze tego pokoju, w którym się obudził i czekać na jakąś katastrofę, która ściągnęłaby jego i innych, którzy byli chyba w tym samym położeniu, na ziemię.
    – Nie obchodzą mnie pierdolone plotki. Z resztą, biegaj sobie w czym chcesz lub bez czego chcesz – wypowiedział szybko, trochę zbyt zajęty własnymi myślami, żeby przejmować się tym, co robiła dziewczyna. – Nie znam cię, może pozwolisz mi poczekać z tą decyzją? – zapytał spokojnie, patrząc na jej twarz trochę z dołu. – Jest tu coś jeszcze poza pokojami i korytarzem? Zjadłbym coś, chyba – wypowiedział, chociaż nawet nie wiedział co by zjadł. Co lubił, gdy jeszcze był sobą?

    SAWYER

    OdpowiedzUsuń
  15. [Hej, spokojnie. Dobra interpunkcja po prostu mi robi dobrze na duszę, szczególnie miałam na myśli zapis:
    - (...) NO NIE WYTRZYMAM. - ton (...)
    Po prostu wyraz "ton" powinien być już z dużej literki. Przynajmniej z tego, co ja wiem, a w czymś takim:
    - (...) nago to w nie nie wierz. - rzuciła jakby (...)
    nie powinno być kropki na końcu wypowiedzi, czyli po "nie wierz".
    Luzik, mnie długo zajęło przyzwyczajenie się, że po myślniku powinna być spacja, więc rozumiem problem. Też mam już dość długą drogę za sobą z pisaniem i wiem, że każdy ma swoje nawyki.
    Naprawdę nie chciałam Cię urazić, to tak w razie czego. Ja sobie po prostu cenię tę uzasadnioną krytykę, więc mam nadzieję, że możemy kontynuować wątek ♥]

    SAWYER

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak łatwo przyszło mu wbicie szpili w jej ego. Cham nie przebierający w słowach. Naprawdę taki był? W jego samczym mniemaniu istniały kobiety nadające się tylko do zaspokajania chuci? Albo tylko jej słowa sprowokowały go, by się odgryźć? Na razie starał się dogrzebać do starego siebie na podstawie instynktownych zachowań. Kilka przyzwyczajeń już znał i trzymał się ich jak rzep psiego ogona. Jego własna enklawa w tym kręgu szaleństwa.
    Złapał się na tym, jak własne palce jednej ręki zanurkowały między rozchylony kombinezon na moment, by kolejny raz poczuć opuszkami strukturę zadrapań. Właściwie już strupów. Kolejny łącznik z prawdziwym życiem.
    - Och, mamy mnóstwo czasu. Nie chodzimy do pracy, byśmy musieli zadowolić się szybkim numerkiem na kuchennym blacie, na dobre rozpoczęcie dnia - czuł w jej śmiechu jakiś fałsz. Kierunek, w jakim zmierzała ta gadka, skłoniła go do krótkiej refleksji. Czy seks na stacji można w ogóle traktować jak zdradę? Na dobrą sprawę nie wiedział, czy kogoś ma. I jaką miałby wymówkę?
    Kochanie, nie miałem pojęcia, że istniejesz? I jak to świadczy o nim samym? Dobrze, bo ma wątpliwości? Czy źle, bo bierze pod uwagę skoki w bok i wychodzi z niego pospolity łajdak?
    - Może dlatego, że tak ciężko pracujesz na opinię wariatki? - wyprostował się na krześle, nie spuszczając z niej wzroku. Widzi aż nadto wystające obojczyki, ześlizguje się na sutki, od których, gdy się dobrze przyjrzeć, odchodzą promieniście żyłki. Zatrzymuje się na łonie ledwo widocznym przez ściśnięte uda. Nie wzbraniał się przed jej dotykiem, tylko jedną rękę wysunął za oparcie, badając jej położenie. Otwartą dłonią policzył żebra, potem kciuk wbił się w pępek, pomylił się o wiele centymetrów.
    - Krowa, która dużo ryczy... - zakończył wędrówkę, zaciskając palce na jej kroczu. W pokoju wspólnym jest tak cicho, że słychać, jak mierzwi jej włosy łonowe. Uniósł podbródek; rozciąga usta w uśmiechu, wodząc wzrokiem po suficie, jego kątach. Wiedział, że ktoś z uciechą ogląda ich prowokacje, ewentualnie opluł z zaskoczenia monitor. Prywatna Gra przerwała się równie szybko, co zaczęła. Lekkie zaskoczenie zdradziło tylko krótkie uniesienie brwi, gdy wymknęła się zza jego pleców.
    - Tak właśnie myślałem - mruknął i nie było pewne, czy miał na myśli komplement pod swoim adresem, powód jej zagrywek, a może obie rzeczy. - Chcesz być źródłem ich uciechy? - obrócił się w jej stronę. - Puszczenie ujęcia twojego spoconego ciała na kolejnej transmisji by cię podnieciło? - podnosi nieco głos, widząc, jak się oddala. Spodziewał się kolejnych kłamstw z jej ust. Tam nie dogrzebie się prawdy.

    KLAUS

    [Jeśli nadinterpretowałam wygląd Balladyny, śmiało popraw.]

    OdpowiedzUsuń