Leni

WYGLĄD

Spacer po nowym apartamencie kończy się natychmiastowo w chwili, w której Leni otwiera drzwi do łazienki i napotyka swoje odbicie lustrze. Uśmiech ulgi nie sprawia, że dziewczyna wygląda mniej niepokojąco, ale przynajmniej widać, że odczuwa cokolwiek poza niesmakiem, jaki budzi w niej wnętrze i cała sytuacja, w której się znalazła. Spod krytycznie uniesionych, idealnych brwi grafitowe oczy mierzą nieufnym wzrokiem swój lustrzany wizerunek. Długimi palcami pianisty poprawia spływające na ramiona pasma włosów, beznadziejnie proste, ciemne i sztywne. Zdmuchuje pojedynczy kosmyk, który nieostrożnie spadł na czoło i zakłada go za szpiczaste ucho. Ogromne oczy zaokrąglają się z niepokojem kiedy dziewczyna podchodzi bliżej do lustra. Z tej odległości wyraźnie widzi skazę, której wcześniej nie była w stanie wyłapać. Blizna. Przez cały nos. Leni przygryza bladą wargę, w tym momencie sprawiającą wrażenie zupełnie pozbawionej krwi, i pociera dłonią bliznę, ale nie dzieje się nic niespodziewanego. Rana ma kilka, może kilkanaście dni, bo strup odpadł już. Pozostała tylko gładka, różowa rysa burząca symetrię twarzy. Dziewczyna stara się nie patrzeć na nos, co robi się z każdą chwilą coraz trudniejsze. Odchodzi pod ścianę, żeby przyjrzeć się w lustrze swojej sylwetce. Dość anemicznej. Jest całkiem wysoka, nogi jak z wybiegu, chociaż chyba trochę za płaska na modelkę.

KOD NA NADGARSTKU

654195473112103

CHARAKTER

Cześć, skarbie. Mówisz, że mam strzec twoich sekretów? Okej, obiecuję. W zamian za to, ty mnie słuchasz. No wiesz, do kogoś w końcu muszę mówić, a nikogo tu na razie nie ma. Do siebie przecież nie będę nawijać, aż tak jeszcze nie świruję. Dobrze, w takim razie słuchaj uważnie. Wszystko dookoła jest lazurowe. Albo sterylnie białe. Zaraz oszaleję od tych kolorów. Wysłali mnie do nieba, hmmm? Niby nic nie pamiętam, wszystko w błękicie i bieli, a za oknem w łazience tylko chmury, ale to raczej mało prawdopodobna opcja, bo ile razy zerkam w lustro, wyglądam, jakbym kogoś zabiła. Nie zaprzeczysz, prawda, skarbie? Swoją drogą może to i lepiej, bo jeśli ktoś w końcu tu przyjdzie, nie będzie się raczej za bardzo narzucał. Może nie powinnam tu czekać na gościa, tylko przejść się białym korytarzem? Czekanie wydaje się pod każdym względem bezpieczniejsze, ale jeśli mam zamiar czegokolwiek się dowiedzieć, może zaryzykować? Mógłbyś chociaż czasem odpowiadać… Uznam ciszę za poparcie, twoja strata, jeśli ci to nie pasuje, skarbie. Ubrać to wdzianko z szafy? Czuję się w nim jak element wystroju wnętrza, chodząca ściana. Z drugiej strony jakoś nie ciągnie mnie na razie do ekshibicjonizmu, więc nie mam wyjścia. Potem skombinuję coś z prześcieradła, albo chociaż przefarbuję ten mały koszmarek. Przynajmniej wygodny. Co z włosami? Wstążka, która związywała pudełko prezentowe leży nadal na stoliczku nocnym przy łóżku. Nada się, chociaż, cholera, jest oczywiście biała. Mam nadzieję, że korytarz nie prowadzi do żadnego jury fryzjerskiego, bo mój koczek związany wstążką nawet nie zbliżył tych włosów do definicji porządku na głowie. Wątpię czy dziesięć wstążek byłoby w stanie to sprawić, te kudły to już chyba przypadek beznadziejny. Reszta toalety poszła szybko, bo nie znalazłam żadnych kosmetyków. Może to i prościej. Tuż pod drzwiami słychać głosy. Jednak nie jestem sama, ale, skarbie, nie opuszczaj mnie, proszę. Nie radzę sobie zbyt dobrze z ludźmi. Biorę głęboki wdech i wchodzę do pokoju.

11 komentarzy:

  1. Witaj w Grze, Leni. Baw się dobrze.
    Coś było nie tak z avatarem, ale już to poprawiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć! Witam cię bardzo serdecznie na pokładzie Gry i mam nadzieję, że jednak dasz sobie radę ze wszystkim, także z nowymi zagadkami oraz amnezję (Leni może coś ukrywać, zwłaszcza ciekawi mnie ta blizna). Zróbmy coś szalonego, jeśli nie przeszkadza ci radosna aura Riddle'a :)]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej! Jedno można powiedzieć na pewno - i Balladyna, i Leni nie radzą sobie za dobrze z ludźmi. Może to akurat będzie coś, co je połączy, o! Więc jeśli masz ochotę, to zapraszam do siebie :)

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć, oczywiście, że Klaus aż pali się do rozmowy. Tylko czy Leni robi to z dobroci serca?]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Zaczepienie? Chcesz pomóc skrócić Riddle'owi włosy tak na początek znajomości?:D maszynka ciężko sięgnąć na tył hahaha]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  6. [To co na co żeby była stosunkowo pozna noc i Riddle z frustracji wejdzie do wspólnego pokoju, a tam tylko Leni i ja zaczęli?:D]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  7. [Luuu tylko daj mi czas do piątku - nie lubię robić odpisów z telefonu, a muszę podłączyć neta do kompa]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  8. [Mamy tak wielki wybór na obecnym etapie, że można się gonić po całej stacji. Pasuje. Leni go zaczepi ot tak, czy już wcześniej dała mu sygnał i cud-Aryjczyk siedzi jak na szpilkach?]

    OdpowiedzUsuń
  9. [Sawyer nie jest taki zły - potrafi słychać, bo lubi, jak ktoś mu gada nad uchem. Jak się go czymś zajmie, to nawet nie jest taki narwany... a o pomysły jest mi tu dość trudno. Może Sawyer nadepnął komuś na odcisk, Leni akurat będzie wchodzić do pokoju i on wślizgnie się za nią?]

    Sawyer

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cześć, cześć! Witam gorąco w gronie poirytowanych i podejrzliwych Graczy! Spokojnie, nie zachowujemy się tak źle. No, może nie wszyscy. Myślę, że Mona chętnie pomoże Leni w dostosowaniu jej garderoby do rozległych potrzeb kobiet - w końcu kto to widział, żeby wszystkie panie obecne na stacji nosiły to samo? Baw się dobrze!]

    Mona Lisa.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Skoro musisz być tajemnicza, to przyjmę wątek z dobrodziejstwem inwentarza.]

    Nie wiedział, co ma ze sobą począć. Przeczytał większość dostępnych tu książek, zapoznał się też z filmami. Zeszłej nocy, gdy był tak pobudzony, że tylko zmordowanie maratonu filmowego mogło temu zaradzić, załapał się na same romansidła. Grupka kobiet wyprzedziła go w okupowaniu telewizora w pokoju wspólnym, więc mógł się tylko dostosować. Wystartowali z nie najgorszą Niemoralną {ropozycją i nawet go ciekawiło, czy Diana pójdzie za kasą czy zostanie przy mężulku. Zakończenie filmu go rozczarowało, czemu ten baran utopił milion dolarów w licytacji? Ach tak, w imię durnej idei.
    Następny był Dziennik Bridget Jones. O nim nie miał zbyt wiele do powiedzenia, bo zasnął chyba po dwudziestu minutach. Ocknął się pod koniec seansu, z głową opartą na ramieniu którejś z współtowarzyszek niedoli. Jej koleżanki zdążyły już się ulotnić, gdy odgarnął z twarzy rude pukle zasłaniające mu pole widzenia. Rozciągnęli się na kanapie. Nowa znajoma chyba nie miała decydującego głosu w kwestii wyboru filmów, bo też przysypiała. Za to później dawała mu czytelne znaki, by zajęli się czymś bardziej pobudzającym. I nawet skorzystałby z okazji, ale przypomniał sobie, jak ostatnio dano mu do zrozumienia, że są obserwowani na każdym kroku. To ostudziło jego zapał. Szkoda, gdzieś z tyłu głowy tłukło się niewybredne powiedzenie o rudzielcach.
    Skończyło się na flirtowaniu, a rana doczekali oglądając Czas Apokalipsy. Powtórka filmu nic nowego w ich życie nie wniosła, ale byli zgodni co do głównego aktora. Miał on na tyle bogaty życiorys, że gdyby wciąż żył, to on powinien być na ich miejscu. Kartka z kodem wciśnięta mu do ręki na pożegnanie obiecywała więcej następnym razem.
    Kolejny raz pojawił się w głównej sali grubo po południu, rozegrał wtedy kilka partii bilarda. Gdy i tego miał po dziurki w nosie, zaczął udawać, jak bardzo interesuje go przesuwająca się linia chmur w okrągłym oknie. Co jakiś czas przerywał, by przejść się do sali losowań. Nic się nie zmieniło.
    Jeszcze jedna runda przed zakończeniem kolejnego owocnego dnia. Darował sobie, słysząc, jak coś spadło. Zerknął pod nogi i schylił się po notes. Zalała go fala ciepła, szybko wertował kolejne kartki. Rozpoznał wielu ludzi, on sam chyba też gdzieś się przewinął, ale najbardziej interesował go aparat. Minęło dobre kilka minut, nim poświęcił uwagę dziewczynie, do której szkicownik prawdopodobnie należał. Ale tak szybko nie pomoże jej się pozbierać, o nie. Najpierw wyjaśnienia. Kucnął przy niej. - Co cię podkusiło, by to naszkicować? - silił się na spokój, palcem stukając w otwartą stronę. Druga dłoń ściskała notes w przegubie.

    KLAUS

    OdpowiedzUsuń