Sawyer

WYGLĄD

Przesuwa palcami po czaszce, poznając strukturę wyjątkowo krótkich włosów. Wzrusza ramionami, myśląc o tym, że przynajmniej nikt nie będzie mógł go złapać i zdrowo przypierdolić o coś głową. Nie wiedząc skąd pojawiła się ta myśl, przygląda się dalej swoje twarzy i z zadowoleniem stwierdza jej całkowitą przeciętność. Ma dwie gałki oczne, które sprawnie funkcjonują, nie ma zeza, a tęczówki są niezaprzeczalnie niebieskie. Dookoła oczu są rzęsy, których nie chce mu się liczyć, a na środku twarzy króluje nos – jeden nos, bo przecież nie jest jakimś cholernym mutantem. Nos ma całkowicie przeciętny, więc bierze przez niego głęboki oddech - świszczy. Czyżby skrzywiona przegroda? Wzruszyłby ramionami znów, ale uznaje to za nudne przed samym sobą, więc patrzy na usta, rozwiera je, przygląda się zębom, które liczy. Brakuje piątego zęba na dole po prawej stronie. Mówi kilka przypadkowych słów, żeby usłyszeć własny głos. Odchrząka, staje na palcach, patrzy na swoje ciało i z niezadowoleniem stwierdza, że jest niski. Nie wie czemu, ale odkrycie to uznaje za irytujące i postanawia skupić się na tym, że nawet nie pamięta długości swojego penisa.

KOD NA NADGARSTKU

9142536224279

CHARAKTER

Szybko się irytuje, bo nie podoba mu się cisza, jego wzrost, te jasne kolory i brak czegoś, na czym mógłby się wyładować. I wie o sobie tylko tyle, nic więcej.

11 komentarzy:

  1. Witaj w Grze, Sawyer. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Witam cię z lekkim opóźnieniem :) Bardzo fajnie napisana karta, wygląd ujęty w każdym calu, ale bez suchych opisów - chapeau bas! Jeśli się szybko irytuje, to Balladyna będzie zapalnikiem dynamitu! :D Zapraszam do niej, ta dwójka się nie będzie nudzić - szkoda, że krzesła są przymocowane, w innym przypadku na pewno by latały!

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł! :) Mam zacząć, czy wolisz ty?

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zapowiadało się na to, by Balladyna otrzymała tytuł najmilszego uczestnika. Wszyscy, bez wyjątków, uważali ją za wariatkę, od której lepiej trzymać się z daleka – ciężko zapracowała sobie na tą opinię m.in. chodząc dwa razy nago po ośrodku i włamując się do paru pokoi. Uwielbiała uprzykrzać innym życie i tylko to dawało jej radość w tych niebiesko-białych czterech ścianach, w których nieustannie przebywała. Wciąż po cichu liczyła, że Baza Danych, nie mogąc już dłużej wytrzymać jej destrukcyjnych zachowań, w końcu ją stąd usunie – nawet wyrzucenie przez okno wydawało się lepszą perspektywą, niż spędzenie tu reszty życia. A miała świadomość, że ta druga opcja jest o wiele bardziej prawdopodobna; nie dość, że obudziła się bardzo późno, to jej mózg nie potrafił przetrawić tych wszystkich skomplikowanych zagadek, które im serwowali. Możliwe, że miała coś na wzór ADHD, bo po paru minutach kombinowania jej myśli odlatywały gdzieś daleko, a krzesło, na którym siedziała, stawało się zabójczo niewygodne. Nie potrafiła, nie nadawała się do tego – jedyne, na co mogła liczyć, to łut szczęścia, które póki co jej nie opuszczało.
    Pewnego poranka, wyjątkowo pozytywnego, przechadzała się dobrze znanym jej korytarzem. Wysoko zadarta głowa, dumne spojrzenie i chamstwo wymalowane w niebieskich tęczówkach – cała ona. Gdy minęła jeden z pokoi, usłyszała głośne walenie w drzwi. Nie pierwsze i pewnie nie ostatnie. Jasne, mogła mu wytłumaczyć na spokojnie, jak się wydostać, ale to nie było w jej stylu; skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i stała, czekając, aż drzwi się uchylą. Gdy to się stało, zlustrowała chłopaka rozbawionym spojrzeniem. Chwila ciszy – jej oczy skupiły się najpierw na jego twarzy, zapisując każdy jej detal, a później zawędrowały na sam dół, by po chwili z powrotem wrócić do góry.
    - Czyli jednak są głupsi ode mnie. - powiedziała sama do siebie, a kpiący uśmiech nie zszedł jej ani na chwilę z ust. - Co dostałeś? - zapytała od razu ciekawskim tonem. Po cichu liczyła, że będzie to coś głupszego niż kubełek kurczaczków z KFC. To z całą pewnością by ją usatysfakcjonowało. No bo co jeśli to oznaczało, że jeśli jakimś cudem dowie się wszystkiego o sobie, to później wróci do pracy w KFC? Niby jej inteligencja nie pozwalała na wiele więcej, no ale bez przesady...

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hej! Witam Cię serdecznie na blogu. Twój Pan groźny jest, myślę ze postawilabym na niego w starciu z Panem Jedynką cały niebieski napój :D mam nadzieję ze będziesz się super bawić i co powiesz na wątek? Może ukradniemy komuś napój i spojrzymy jakie to ma skutki?:D może to napój powoduje poglebiajaca się amnezja?]

    Riddle

    OdpowiedzUsuń
  6. {Hej, witaj na kolejnym blogu. Szczerze mimo, że strasznie cudny ten gentleman jakoś nie widzę go z Leni. Ale zawsze możemy przecież spróbować ;) Jakieś pomysły? Od razu ostrzegam, że z moją kruszynką nie będzie łatwo}

    Leni

    OdpowiedzUsuń
  7. {Hmm, nie wątpię, że Sawyer jest w porządku, ale to właśnie stanowi problem - Leni średnio obchodzą ludzie o ile nie stwarzają zagrożenia ;) Za to pomysł bardzo dobry, będzie sprowokowana do działania, więc coś, cokolwiek zrobi.
    Proponuję, żebyś zaczęła, bo na dwa dni tracę dostęp do komputera i będzie trzeba trochę poczekać}

    Leni

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cześć i czołem! Po pierwsze czytając jego pseudonim prawie za każdym razem dokładam do niego Tomek, ale może to i dobrze - w końcu chłopak był jedną z miłości mojego dzieciństwa. Po drugie (ale nie mniej ważne!) strasznie podoba mi się opis Sawyera. Witam cieplutko na blogu, no i zapraszam do Mony.]

    Mona Lisa.

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć! Sawyer wydaje się być takim zawadiaką, co z niejednego pieca chleb jadł, więc z Klausem powinien nadawać na podobnych falach. Przyznam, że zwlekałam z powitaniem chcąc przyjść z konkretnym pomysłem, byś lepiej wczuła się w klimat Gry. Na razie jestem z pustymi rękami, ale jeśli prędzej na coś wpadniesz, chętnie zacznę.]

    OdpowiedzUsuń

  10. Raczej wyobrażałam ją sobie jako dość wysoką, więc koło 1,80.

    Patrzyła na niego mało przyjaznym spojrzeniem. Wydawała się wręcz zirytowana i zniesmaczona tym, że zadaje jej takie głupie pytanie – zupełnie jakby jeszcze niedawno nie rzuciła się na losowego chłopaka i nie zafundowała mu takiego samego wywiadu, o ile nie jeszcze gorszego. On nie próbował jej szarpać, ani po niej nie krzyczał – w przeciwieństwie do niej parę dni temu.
    Westchnęła ciężko i zawinęła zagubiony kosmyk włosów za ucho.
    Budynek ileś tam metrów nad ziemią.. Balladyna. Bo wykasowali Ci pamięć. - jej odpowiedzi były lakoniczne, ale i tak cudem było, że mu ich udzieliła. Świadczyło to tylko o tym, że miała dziś bardzo dobry dzień.
    - PALETĘ. PIERDOLONĄ PALETĘ I PIERDOLONE PĘDZLE. NO NIE WYTRZYMAM. - ton jej głosu ewidentnie się podniósł. Wyglądała, jakby miała komuś, albo samej sobie zrobić krzywdę – dosłownie krew się w niej zagotowała. Czemu wszyscy dostawali ciekawe, tajemnicze prezenty, a ona dostała kubełek kurczaczków z KFC? Miała ochotę wcisnąć je komuś do gardła przez sen, żeby się udławił. A najlepiej im. Na pewno nie zgodziłaby się na to piekło z własnej woli...
    - Tak, jest tu dużo, osób. Ah no i ten... Jakbyś słyszał jakieś plotki o wychudzonej dziewczynie chodzącej nago to w nie nie wierz. - rzuciła jakby od niechcenia, przyglądając się mu. - Chcesz się ze mną zaprzyjaźnić? - zapytała nagle, ni stąd, ni zowad, krzyżując ręce na piersi. No tak, nie znał jej i to była jej chwilowa przewaga, bo prawdopodobnie co druga osoba stąd odradziłaby mu jakichkolwiek kontaktów z nią. A prawda była taka, że potrzebowała jakiegokolwiek sojusznika – samotność stawała się strasznie męcząca.

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń
  11. [Przejrzałam podesłany poradnik i przeanalizowałam kilkakrotnie swój odpis, zastanowiłam się nad błędami. Wydaje mi się, że chodzi Ci głównie o ostatni akapit - drugą wypowiedź miałam przenieść do akapitu niżej i nie wiem, dlaczego tego nie zrobiłam - wygląda to jakoś tak niepoprawnie :D Jeśli jednak są jeszcze coś, czego ja nie widzę, to za to przepraszam - nikt mi wcześniej nie zwrócił uwagi. Byłabym więc wdzięczna za wskazanie konkretnego błędu, prócz tego w ostatnim akapicie :) Postaram się wziąć do serca to, co mi napiszesz, ale nie gwarantuję poprawy - piszę bardzo długo i możliwe, że wniknęło to w moje pisanie tak głęboko, że wyplewienie chwasta będzie nie lada problemem :D Więc jeśli bardzo Ci to przeszkadza, to możemy zakończyć wątek - nie mówię tego w złym tonie, tylko wiem, że może się to powtarzać.]

    Balladyna

    OdpowiedzUsuń